Ewa Kopacz. Wstyd, że reprezentuje moją płeć. Kobieta powinno brzmieć dumnie, a nie żałośnie. Mało, że rozdysponowała publiczne pieniądze według uznania dla siebie i swoich wice, to uzasadnić niczym innym nie umiała, jak tylko, że Sejm to zakład pracy. Zapomniała dodać - chronionej...
Jeśli tak jest, to dlaczego nagrodzeni zostali tylko funkcyjni posłowie zza stołu i pod stołem, a pozostali nie? Jeśli pozostali źle pracowali, to wypowiedzenie z pracy dostać powinni, albo przynajmniej wypowiedzenie zmieniające z obniżeniem wynagrodzenia. Bo umówmy się - stanowione przez nich prawo, to żadne prawo. Nierespektowane we władzach pierwszej, drugiej, trzeciej itd...
To zakład pracy i pracodawca nagradza. Tak twierdzi Ewa Kopacz. A ja naiwnie żyłam w przeświadczeniu, że pracodawcą 460 nierobów jest naród. Widocznie źle interpretuję prawo, inaczej czytam jego literę, odpuszczając sobie ducha. A nad duchem czuwa Ona - niezłomna orędowniczka przestrzegania prawa w zakładzie pracy.
A duch jest taki, że Ewa Kopacz jest pracodawcą i z aktywów własnego przedsiębiorstwa nagradza własnych pracowniików. Tylko z umotywaniem cieniutko i niesprawiedliwie.
Przyjmując tok myślenia Ewy Kopacz, że Sejm jest zakładem pracy, to ja się pytam merytorycznie chyba, jakim prawem w obiektach sejmowych serwowany jest alkohol?
I dlaczego przed wejściem na salę obrad posłowie nie dmuchają w alkomat?
Na wizji rzecz jasna.
Ewa Kopacz. Od Smoleńska ta sama. Prawa, uczciwa, sprawiedliwa, ofiarna...
Świadectwo tego dawał Donald Tusk i Stefan Niesiołowski i Bronisław Komorowski i ...
P.S.
Skoro dobrze pracuje tylko prezydium, a więc zarząd tej spółki sejmowej z ograniczoną odpowiedzialnością, to reszta w kolejkę do Urzędów Pracy.
Czy nie?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)