Kto obejrzał, jak to sobie Robert Biedroń bosymi stopkami skakał po kupkach w pieluchach niemowlęcych, to zapewne przyklaśnie takiej oto wizji. Przyjmijmy, że "człowieki" Jarosława Gowina i On sam przyjmą "demokratyczną persfazję" Donalda Tuska - który rzecz jasna wszystko może w kraju i w strukturach europejskich także - i przejdzie ustawa o związkach partnerskich. Co to znaczy, wie już chyba każdy. No chyba, że nie. To powiem tylko, że związek dwóch osób dowolnej płci będzie usankcjonowany prawem. Wbrew Najjaśniejszej, w której stoi jak byk, że rodzina to kobieta i mężczyzna. Ale co tam Konstytucja, kiedy w żyłach gotuje się krew. Tym jednakowej płci najbardziej wrze. Nawet premierowi Donaldowi Tuskowi na mównicy sejmowej się gotowało tu i ówdzie, choć On oficjalny związek tylko z kobietą ma. No chyba, że nie... Najbardziej zagotowało się Jemu na widok Jarosława Gowina. A może jednak dopiero na słuchanie Jego?...
Ale o tym Biedroniu miało być.
Załóżmy, że ta ustawa jednak przejdzie i zafunkcjonuje w obrocie prawnym. To się będzie działo w życiu publicznym.
Co tam Doda i Krzyż...Co tam marihuana...Co tam katastrofa smoleńska, brzoza, MAK i baba, co go siała...
Nie mogę się doczekać Roberta Biedronia w tańcu na lodzie ze swoim "związkiem partnerskim". Ach te kreacje...Ach te figury...Zapiera dech...
Albo w tańcu bez lodu...Albo gdziekolwiek...gdzieś...
I nie mogę doczekać się Mistrzostw Europy i Świata w Łyżwiarstwie Figurowym Na Lodzie Par. W dowolnym albo obowiązkowym tańcu. Rzecz jasna par ze związku partnerskiego tej jednej jedynej płci.
Faaajnieee będzie...
Czy nie?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)