ossala1703 ossala1703
42
BLOG

Polska racja stanu. Po mojemu.

ossala1703 ossala1703 Rozmaitości Obserwuj notkę 12

  Tusk, Komorowski, Arendarski, Miller czy Klich – sami sobie odebrali prawo do reprezentowania naszego kraju i rządzenia nim. Zrobili to w miesiącach poprzedzających katastrofę pod Smoleńskiem i bezpośrednio po niej.

  Nasz wybór w dniu 4 lipca nie przebiega wzdłuż dyskusji o Gierkach, post komunistach, szpitalach i autostradach. To ważne zagadnienia dla państwa, dla rządu, po części dla prezydenta, ale nie w tych wyborach. To nie ta kampania.

  Pamięci tych dziewięćdziesięciu sześciu ofiar katastrofy nie można pogrzebać w śledztwie, które „jakoś” się toczy. To jest haniebne.

Tak samo jak haniebne jest pytanie Tuska w czasie powodzi: „Kto to spieprzył?”.

  To pytanie premiera najlepiej chyba obrazuje styl zabawy w rządzenie, którą na naszych oczach odstawiają członkowie PO. Bo dalsza część tej wypowiedzi wg Tuska powinna brzmieć: „Bo przecież nie rząd. Nie my”.

  Dobrze byłoby zatem pamiętać, że prócz przywilejów (z jakich każde rządzące ugrupowanie korzysta) rząd ma również określone obowiązki w stosunku do obywateli. Obowiązki te, to zapewnienie bezpieczeństwa, ochrona konstytucyjnych praw i gwarancja sprawiedliwości społecznej.

  W tym kontekście prawa rodzin ofiar katastrofy pod Smoleńskiem są nadrzędnew stosunku do prywatnego zaufania do rosyjskich służb wygłaszane publicznie przez Tuska. Rozgoryczenie i wściekłość powodzian powinny być wysłuchane i rozpatrzone z największą troską.

  A teraz mamy taką sytuację, że powodzianie muszą sami dochodzić swych praw przed sądem. Rodziny ofiar katastrofy są zdane na siebie, na swoich adwokatów (co wiąże się na pewno z ponoszeniem kosztów), na „przecieki” medialne i informacje wyszarpywane różnym służbom.

  To gdzie jest to państwo, które zdało egzamin? Przed kim je zdało?

  Bo ja mam przekonanie, że otrzepało łapki i podniosło je do góry w geście piłkarza faulującego zawodnika drużyny przeciwnej „to nie ja”.

  Siły dodaje dziś przekonanie, że nawet jeśli prezydentem zostanie Komorowski, to do prawdy o tym, co się stało pod Smoleńskiem i tak się dojdzie, choć będzie trudniej.  A jestem dziwnie spokojna o to, że ten człowiek będzie robił wszystko, aby sprawę jak najszybciej zatuszować.

   Tylko są rodziny ofiar tej haniebnej katastrofy, są stowarzyszenia, które im pomagają, są prawnicy i są również organizacje międzynarodowe – gdyby ktoś zapomniał.

  Jest jeszcze tysiące powodzian zostawionych samych sobie.

  I nie przegrana czy wygrana Kaczyńskiego jest tu klęską czy sukcesem. O sukcesie będzie można mówić wtedy, gdy Komorowski, Tusk, Arendarski i paru jeszcze innych zostaną postawieni przed Trybunałem Stanu i odpowiedzą  za swoje decyzje. I jest mi naprawdę obojętne z jakiego stołka będą spadali.

  Szukanie dziś winnych za taki a nie inny stan np. służby zdrowia w Polsce jest trudne, bo decyzje wielu rządów się na ten stan złożyły.

Ale odpowiedzialność za przygotowanie wizyty w Katyniu, rozdzielenie tej wizyty na dwie delegacje oraz wszelkie decyzje podejmowane po 10 kwietnia 2010 mają swoją konkretnych autorów.

  Idąc do wyborów ustawiam się zatem po stronie rodzin ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, po stronie powodzian, po stronie rodziny Olewnika i wielu innych, którzy są zostawieni sami sobie. Bo do nich należę – jako obywatel – a nie do ekipy rządzącej. I jeśli są chwile w moim życiu, kiedy mogę pokazać władzy czerwoną kartkę i wyrazić swój kategoryczny sprzeciw ich poczynaniom – to są wybory takie teraz.

ossala1703
O mnie ossala1703

Zanim ucieknę do mojej "Samotni"...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości