Najwyższy czas żeby odsunąć się kilka kroków, aby nabrać odpowiedniej perspektywy. Odsunąć się od przecieków o „debeściakach” (w tym od dyskusji na blogu kataryny i innych, którzy się tym zajmują), od wiadomości przekazywanych przez niemal wszystkie stacje telewizyjnej z rzekomo pro PiS-owską na czele, od szumu gazet (wszelkich!).
Jak staniemy kilka kroków z boku, to powinniśmy bezdyskusyjnie stwierdzić następujące fakty i zdarzenia!
1. 10 kwietnia 2010 r. miała miejsce najtragiczniejsza w skutkach katastrofa lotnicza na skalę europejską, jeśli nie światową – gdy wziąć pod uwagę skład delegacji państwowej.
2. Śledztwo w tej sprawie zostało przekazane w wyłączne rosyjskie ręce, w ręce służb kraju, którego reputacja w zakresie ujawniania prawdy jest zszargana niczym wielokrotnego zabójcy (lub zdeklarowanej prostytutki – jak kto woli).
3. Rodziny ofiar katastrofy (poza pogrzebami odprawionymi za pieniądze podatników) pozostawiono same sobie. Gdyby było inaczej – nie zawiązywałyby kolejnych stowarzyszeń.
4. Pozostałe szczątki naszego samolotu, resztki rzeczy osobistych ofiar katastrofy, prawdopodobnie szczątki ciał ofiar – zaorano i zrównano z ziemią!
5. Wrak naszej rządowej maszyny leży niczym sterta gruzu, niszczeje i maleje (!) na naszych oczach. I jest już coraz rzadziej pokazywany.
To, co nam się rzuca, niczym ochłap na żer, żeby było się czym zająć i o czym rozprawiać, to jest: Kaczyński jest znów agresywny, Palikot, jak go wywalą z PO, założy nową partię, co zrobić z krzyżem pod Pałacem Prezydenckim, co rzekomo powiedział płk A. Protasiuk, a czego wcześniej nie było w stenogramach. A w głównym wydaniu Dziennika TVP kilkuminutowa analiza pozycji żubra wśród zwierząt w Polsce!
Tymczasem…
W każdym normalnym kraju szefowie wszelkich służb odpowiedzialnych za przygotowanie tej wizyty zostaliby zawieszeni w czynnościach do chwili ustalenia, co który „spieprzył”. Dochodzenie (wcale nie prokuratorskie) w tej chwili dobiegałoby końca i bylibyśmy blisko ustalenia jakich zaniedbań się dopuszczono.
W normalnym, suwerennym kraju nikt nie powierzyłby śledztwa wyłącznie obcemu krajowi, który jest stroną w tej sprawie: samolot był rosyjski, w Rosji przechodził przeglądy techniczne, wypadek miał miejsce na terenie Rosji, sprowadzali go na ziemię rosyjscy kontrolerzy!
W każdym innym demokratycznym kraju temat katastrofy byłby tematem nr 1 we wszelkich mediach przez długie miesiące. Rzecznik rządu, rzecznik prokuratury, sami prokuratorzy mieliby obowiązek regularnego informowania opinii publicznej o postępach toczącego się śledztwa.
W normalnej sytuacji dziennikarze nieustannie ponawialiby pytania o szczątki prezydenckiej maszyny: czy ktoś je bada, dlaczego nie zostały sprowadzone do Polski. Opinia publiczna powinna byłaby informowana, dlaczego wyjazd archeologów tak się opóźnia i kto nie wyraża na to zgody. Gdzie jest telefon satelitarny prezydenta. Gdzie jest broń (nasza!) członków BOR! Pytania dziennikarzy, które powinny padać można mnożyć.
To pobieżne podsumowanie mogłoby zawierać dokładniejszą analizę stanu spraw na dzień dzisiejszy i wiele więcej punktów zwrotnych, ale takie już powstały i nie chcę ich powielać.
Dla mnie faktem bezdyskusyjnym jest, że żyjemy w kraju, w którym system sprawiedliwości i szeroko rozumiane prawo sięgnęły dna! To jest szambo, a nie wolny kraj. Do tego społeczeństwo tego pseudo wolnego i demokratycznego kraju zostało już bardzo skutecznie ogłupione i wyprowadzone w pole (dyskusja o „debeściakach” na różnych blogach jest tego najlepszym przykładem).
Gdyby ktoś uważnie posłuchał i przyjrzał się J. Kaczyńskiemu w czasie wspomnianej konferencji prasowej (która dostarczyła pseudo dziennikarzom, żeby nie powiedzieć dziennikarzynom pożywki do zadawania debilnych pytań) to zobaczyłby dwa zjawiska: ból i osamotnienie!
Do tego właśnie doszliśmy: ważniejsze jest nagle co Kalisz i Kidawa-Błońska myślą o słowach Kaczyńskiego. Nie jest natomiast ważne: gdzie jest tupolew, co się z nim dzieje, gdzie są nasze czarne skrzynki!
Żyjemy w bagnie, a nie w normalnym kraju! Zakładam, że jest grupa ludzi, którym stan i głębokość tego bagna jest na rękę, ale – doprawdy – dziwię się ludziom, którzy tego nie widzą!
Powiem więcej: jestem głęboko przekonana, że nawet gdyby J. Kaczyńskiemu spadły słupki poparcia (które nigdy nie były dla niego celem samym w sobie), nawet gdyby miał zapłacić za swoje dochodzenie do prawdy karierą polityczną – to się nie zawaha! Bo tu nie ma wyboru! Bo trzeba mieć jakąś twarz, jakiś honor, jakieś priorytety. Trzeba budować na prawdzie, a nie na zamiataniu pod dywan!
A gdzie są pytania do naszego najjaśniejszego premiera o szczątki tupolewa? Czy naprawdę wszystko załatwia oświadczenie, że prokuratura jest niezależna? To gdzie są podobne pytania do Seremeta? Gdzie się w ogóle podziały konferencje prasowe prokuratury?
Powiem tak: przeprowadzono kiedyś taki eksperyment na przedszkolakach: podano grupie dziesięciorga dzieci kaszkę z mlekiem na śniadanie. Dziewięć kaszek było posłodzonych, a jedna kaszka była osolona. Po spróbowaniu kaszki przez każde dziecko, spytano jak smakuje. Po dziewięciu zachwytach, że pyszna i słodziutka, dziewiąte dziecko odpowiedziało, że jego kaszka też jest pyszna i słodziutka.
Ze mną tak nie jest i nigdy nie było, bo moja osolona kaszka jest słona!


Komentarze
Pokaż komentarze (19)