ossala1703 ossala1703
50
BLOG

Macierewicz? I bardzo dobrze! Nie wolno milczeć.

ossala1703 ossala1703 Rozmaitości Obserwuj notkę 14

  Jak ktoś oglądał „Księcia przypływów”, czytał „Gdyby mężczyźni umieli mówić” lub chociaż ogólnie się orientuje, na czym polega praca psychoterapeutów – ten zrozumie.

  W „Księciu przypływów” psychoterapeutka usiłuje wyciągnąć z głównego bohatera, co się stało w jego rodzinie, skoro jeden z braci nie żyje, siostra kolejny raz usiłuje odebrać sobie życie a i on sam nie może sobie poradzić.

W dzieciństwie trójki rodzeństwa doszło do dramatu: banda pijanych oprychów napadła na nich podczas nieobecności ojca, zgwałcona została matka, trzynastoletnia siostra i nasz główny bohater, który był wówczas kilkuletnim chłopcem. Po „zajściu” wszystko zostało uprzątnięte i już przy kolacji, po powrocie ojca (tyrana) rodzina zachowywała się tak jakby nic się nie stało. Na polecenie matki.

Kiedy zgwałcony chłopiec (już jako dorosły facet) wyrzuca z siebie w końcu tamto zdarzenie mówi, że milczenie przy kolacji, ten zakaz mówienia o tym, co zaszło był gorszy od samego zdarzenia.

  Nie chodzi mi o porównanie, bo to przykład zaledwie jeden z wielu. Chodzi mi tylko o mechanizmy, zgodnie z którymi funkcjonujemy i działamy. Przemilczanie traumatycznych zdarzeń, dławienie ich, wypieranie ze świadomości, uznawanie, że przecież nic się nie stało – chyba nigdy nie doprowadziły do niczego dobrego.

  My, jako społeczeństwo polskie a na pewno znaczna jego część (do której z pewnością nalezę) mamy prawo wiedzieć, co się zdarzyło w dniu 10 kwietnia – od początku do końca. Mamy prawo o tej katastrofie mówić, słuchać, rozważać każdą teorię, każdą przyczynę, zadawać pytania, słyszeć odpowiedzi, poznawać kolejne szczegóły.

  Wydaje się, że w demokratycznym kraju powinniśmy być na bieżąco informowani przez media, przez prokuraturę, przez rząd – o postępach w dochodzeniu, o każdym kolejnym ustaleniu, o każdym zdarzeniu. Nie jesteśmy. Przeciwnie: mam wrażenie, że najlepiej by było gdybyśmy jak najszybciej zapomnieli.

  Jesteśmy jednak karmieni przez jedynie słuszne źródła informacji o „debeściakach” i o tym, że jak piloci nie wylądują, to ich zabiją. I (to bardzo ważne!) – to jest w porządku. „Zaprzyjaźnione” stacje pastwią się nad tymi przeciekami trzy dni, zapraszają do studia coraz mądrzejszych znawców, coraz liczniejszych polityków i pytają: „Cóż to mogło znaczyć? Jak interpretować te słowa? Czy jednak były naciski?” I huk medialny w tej sprawie jest taki jakby się Statua Wolności w USA zawaliła (choć to tylko niepotwierdzony przeciek)!

  Inaczej się dzieje, gdy PiS zawiązuje grupę posłów, która ma sprawę katastrofy monitorować, tworzyć białą księgę! Wtedy wszystkie mądre głowy też drą japę, ale nie na temat ustaleń tej grupy parlamentarnej tylko, że to jest w ogóle niepotrzebne.

  Powiem tak: mam w głębokim poważaniu, co kto myśli na temat tej inicjatywy, na temat Macierewicza i możliwości tego gremium. Dla mnie najważniejsze jest to, że w końcu ktoś zaczął o tej katastrofie mówić, wsadzać kije w mrowiska, zadawać niewygodne pytania, zmuszać rząd do tłumaczenia się, podawać do publicznej wiadomości fakty, które mogą umykać jeśli podawane są jedynie przez prasę.

Taką na przykład informacją był skandal dotyczący kłamstwa minister Kopacz o obecności naszych patomorfologów w czasie wykonywania sekcji zwłok! Taką informacją jest sprostowanie, że samolot, którym leciał prezydent i delegacja to był samolot rządowy! Myślę, że nie każdy człowiek jest tego świadomy zwłaszcza po uprzednim wodospadzie medialnego łajna, który wielu wbił do głowy „samolot prezydencki”.

  Skoro milczy prokuratura, media unikały tego tematu jak ognia, rząd nabrał wody w usta – to niech chociaż ten zespól parlamentarny mówi! To jest jego podstawowa zaleta. Bo mam już trochę dość biegania do telewizora na Dziennik po to, żeby posłuchać o żubrach, gejach, całorocznych przygotowaniach do bitwy pod Grunwaldem!

  I naprawdę – guzik mnie obchodzi, czy i kto uważa to za mieszanie polityki w katastrofę. Zginął Prezydent RP! To mało, żeby się tym tematem zajmować? A ta katastrofa nie spowodowała skutków politycznych? A dwie odrębne wizyty nie były skutkiem politycznych waśni?  

  Zatem, skoro możemy przez kilka dni wysłuchiwać o „debeściakach” i opinii światłych głów na ten temat – to możemy również posłuchać Macierewicza! Mnie jest teraz lżej. Chociaż oni przerwali zmowę milczenia w sprawie tej katastrofy. Największej po 1945 roku. Najbardziej dramatycznej. Najbardziej nieprawdopodobnej.

ossala1703
O mnie ossala1703

Zanim ucieknę do mojej "Samotni"...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Rozmaitości