Kaczyński sprostał, Kaczyński nie sprostał, Kaczyński zakłamuje rzeczywistość, Kaczyński dmucha, ale para idzie w gwizdek, pora, aby Kaczyński dokonał politycznego rachunku sumienia, Kaczyński jak ci z Targowicy, trzeba bronić Kaczyńskiego przed nim samym, ma nie iść Kaczyński tą drogą… To tylko niektóre diagnozy z ostatnich komentarzy.
Ja uważam, że Jarosław Kaczyński jest absolutnym fenomenem polityka! Geniuszem! Bo proszę zauważyć, że nawet jak milczy, to też w mediach i na salonie huczy, że milczy agresywnie i złowrogo.
A przecież wkoło jest tak „wesoło”….
Założenia do budżetu na rok 2011, zaprzysiężenie nowego (z deka schorowanego) prezydenta, może jakieś podsumowanie trzyletnich rządów premiera Tuska by się przydało, można trochę o długu publicznym, może coś o premierze Pawlaku, skoro ostatnie dwa sondaże pokazują, że jego ugrupowanie na dzień dzisiejszy nie ma szans na wejście do parlamentu. No tyle jest ciekawych tematów. A osób w nich ile! A ile jeszcze zjawisk społecznych, politycznych, ekonomicznych i gospodarczych można dorzucić!
A tu Kaczyński i Kaczyński. Prezes niby największej, ale jednak partii opozycyjnej.
Fenomen? Na pewno.
Czemu budzi takie emocje? Bo wsadza kij w mrowisko? Bo jest groźny w swoich poczynaniach? Dla kogo? Bo spore grupy wpadają w panikę na myśl o tym, co może wykryć? Bo mówi niepopularne rzeczy? Bo ukochane słuPOczki popularności są u niego na drugim planie? Bo może lepiej, żeby nie istniał ani on, ani jego ugrupowanie, ani nawet ci, co zgłupieli i na niego głosowali?
Przecież przegrał wybory prezydenckie! Od kiedy to tyle uwagi poświęca się przegranym? Może by tak na przykład wgłębić się w drogę życiową wygranego, skoro nie o wszystkim wolno było mówić w trakcie kampanii?


Komentarze
Pokaż komentarze (44)