Polityków, w tym rząd, rzadko mamy okazję punktować jeden do jednego. Bo nawet jak już chcą jakąś obietnicę wybroczą spełnić, to związki zawodowe swoje, opozycja swoje, strajki, niezadowolenie. Łatwe to nie jest, bo nie ma takich decyzji, zwłaszcza trudnych, które zadowoliłyby każdego.
I nagle trafia się taka „okazja”! Taka dramatyczna katastrofa, której powstanie jest niejasne, przebieg zastanawiający, badanie przyczyn kuriozalne i która rodzi coraz więcej i więcej pytań.
Mamy zatem tę chwilę, ten moment, niewyobrażalnie tragiczny, ale jedyny w swoim rodzaju, aby i rząd, i premiera, i innych polityków, i wszelkie służby wypunktować!
Myślę, że nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, jak doskonała i ewidentna to jest okazja: przygotowania odbywały się na naszych oczach, dokumentacja istnieje i nie ma przeszkód, aby ją prześledzić i wyciągnąć wnioski, skutki katastrofy znamy, przebieg śledztwa obserwujemy. To jest, to widać gołym okiem, niemal niczego więcej nie trzeba, aby móc samemu wyciągnąć wnioski i dokonać oceny.
Nie było chyba lepszej „okazji” abyśmy my, Naród polski mogli zweryfikować jak nasz rząd i pozostałe służby dbają o dobro, honor i szeroko rozumiany interes naszej Ojczyzny.
Wystarczy jednak przeczytać pierwszą z brzegu gazetę, włączyć obojętnie jaki informacyjny program telewizyjny, posłuchać jakiejś stacji radiowej, przejrzeć choćby notki i komentarze tu, w salonie, żeby odnotować, iż słowami „Polska”, „Polacy”, „społeczeństwo”, „kraj”, „prawda”, „sprawiedliwość” niemal każdy wyciera sobie gębę zapominając, co te słowa znaczą.
Moja Ojczyzna ma swoje korzenie w chrześcijaństwie: filozofia, kultura i literatura Polski są w niej głęboko osadzone. W moim kraju Kościół i jego kapłani opowiadali się za solidarnością społeczną, wolnością i sprawiedliwością. W nich można było szukać wsparcia i natchnienia, nadziei i wiary. Tak nas prowadził Jan Paweł II, tak nas prowadził ks. Jerzy i wielu, wielu innych.
Nie wiem, jak mam zatem rozumieć sytuację, w której kardynał Dziwisz, podczas kampanii wyborczej znajduje czas dla tylko jednego z kandydatów na prezydenta (akurat tego, którego np. związki z WSI są ewidentne), a innym odmawia? Jak mam zrozumieć wycofanie się kardynała Dziwisza z decyzji co do pierwotnego miejsca pochówku śp. J. Kurtyki (po interwencji jakiegoś gremium, którego status i kompetencje są co najmniej niejasne)? Jak poradzić sobie z Ingresem abp. J. Kowalczyka na prymasa Polski w czasie którego ściska dłoń A. Kwaśniewskiego i na której to uroczystości zaplątał się również akurat kandydat B. Komorowski? Jeszcze umycie rąk kościoła w sprawie krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Tyle z Boga po katastrofie.
Z Honorem jest jeszcze gorzej, bo tu właściwie nie ma o czym pisać! Wiele określeń można dopasować do zgody premiera Tuska na rozdzielenie polskiej delegacji do Katynia, do niemego przyzwolenia na opluwanie pamięci ofiar katastrofy i ich rodzin, do zaufania premiera polskiego rządu do Rosjan, do szmatławej postawy polskich dziennikarzy, do podłych wypowiedzi polskich specjalistów na temat przyczyn katastrofy, ale nie Honor!
Jest takie stare porzekadło, które warto powtarzać w nieskończoność, szczególnie przy tej okazji: zły to ptak, co swe własne gniazdo kala! A nasze polskie gniazdo jest przecież dumne, piastowskie, harde, niezłomne! To jest gniazdo Orła, którego mamy w godle narodowym! I co?
I mimo tak wielu znaków zapytania w sprawie tej katastrofy, mimo nie zakończonego śledztwa, mimo braku dowodów, na których kłamliwe łapska położyła komisja Anodiny – w studiach i na szpaltach wypowiadają się coraz to mądrzejsi specjaliści żeby orzekać winę naszej załogi, naszego Prezydenta, naszego generała? Mam chęć spytać po chamsku: posrało nas? Pogięło do końca to społeczeństwo? Jak ktoś nie rozumie tych pytań, to niech popatrzy na zachowanie Rosjan w sprawie tej katastrofy! Prawda, jak się nieźle okopali? Pół słowa nie powiedzą, które miałoby ich obciążać! A my? Polacy? Bez tych materiałów, bez dowodów rzeczowych, bez oryginałów czarnych skrzynek, bez szczątków naszego (!) tupolewa będziemy oczerniać imię Polaków, którzy zginęli pod Smoleńskiem!
Miłości i przywiązania do Ojczyzny uczyli mnie moi dziadowie, nauczyciele, księża i rodzice. Było ciężko, bo owa nauka odbywała się po cichu, przy zamkniętych oknach np. w domu dziadków tak, aby nikt nie usłyszał, że wypowiadamy słowo „Katyń”.
Niektórzy z nich nie doczekali 1989 roku, ale teraz myślę, że to dla nich lepiej. Dobrze, że nie słuchali postanowień Okrągłego Stołu, który zapoczątkował lata niegodziwości w kraju, w którym walka o wolność i sprawiedliwość pochłonęła tyle istnień i tyle wyrzeczeń. A skutki tamtych porozumień odczuwamy po dziś dzień. Bo nie wolno było pozwolić, aby przedstawiciele dawnego aparatu mieli jakąkolwiek możliwość pełnienia funkcji publicznych.
Któryś z blogerów, tu w salonie napisał, że w dniu 4 czerwca skończyła się w Polsce polityka. Myślę, że ona skończyła się wcześniej. Tkwimy po uszy w bagnie, a nie w polityce praworządnego, demokratycznego kraju. I widzę, że są tacy (również wśród blogerów), którym to bagno odpowiada, mają świadomość jego istnienia i chętnie się w nim taplają.
Nie pojmuję jednak tych, którym się zdaje, że dokonują jakiejś analizy obiektywizmu dziennikarzy TVN czy Gazety Wyborczej, roztrząsają wypowiedzi Palikota czy Wajdy. To grzebanie w gównie, z którego nic, poza smrodem, wyniknąć nie może. Może się tylko (lub „aż”!) uda namieszać w głowie niezdecydowanym.
A już najmniej ma to wspólnego z Honorem, z polska racją stanu, z pojęciem Ojczyzny, w której rządzą ludzie dobrzy, mądrzy, sprawiedliwy, uczciwi, najwierniejsi z wiernych krajowi. Jak piszę te słowa, myślę o mandacie posła Rzeczpospolitej (dla niektórych ciągle jeszcze Najjaśniejszej Rzeczpospolitej) i przypomina mi się zjawisko Palikot – to mi się wyć chce. Jakby wszelkie normy, wartości pozytywne, zasady, klasa polityków, honor obywateli nie dość, że przywdziały maski na bal przebierańców, to jeszcze potem wsiedli na karuzelę! A stoję z boku i mam schwycić dla siebie jakiś sens: mój polski, narodowy, chrześcijański , honorowy, ojczyźniany.
Ukradli mi Ojczyznę. Ukradli i zrobili z niej boisko do kręcenia lodów lub innych rozgrywek, które niczego wspólnego nie mają ani z Bogiem, ani z Honorem, ani z Ojczyzną.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)