
Mikołaj Gogol z chirurgiczną złoślwością opisał relacje pomiedzy prowincjonalnymi notablami a cwaniakimi ze stolicy. W przypadku Białegostoku horodniczym okazał się prezydent miasta, a domniemanym rewizorem grupa Eskadra.
Promocyjna hucpa jaka odbywa sią w dziesiątkach miast polskich w ramach mody na wizerunek i logo, zamiast na plan i porządek, dała efekt zgodny z zasadami wszelkiej logiki, czyli katastrofę. Fundamentej tej katastrofy są zaściankowe kompleksy lokalnej władzy uważającej, że wszystko co najlepsze przychodzi z zagranicy, albo co najmniej ze stolicy.
I tu znowu gogolowska puenata. Śmiejąc się z Białegostoku, nie zapominajmy, że śmiejemy się z siebie. W Polsce wszyscy nieomal mają kompleksy. Uważamy się za gorszych nieomal w każdej dziedzinie życia od innych. Kompleksy te umacniają w nas media. Bo dziennikarze też mają kompleksy.


Komentarze
Pokaż komentarze