Sporo już o Niej wiemy. Całowała się z Tuskiem. Szeptała z Komorowskim, którego poparła w wyborach. Spotkała się z Jolantą Kwaśniewską. Jej biografię, w przedmową samej Kazi Szczuki, wydała właśnie „Krytyka Polityczna”. Jednym słowem, mamy do czynienia z prawdziwą bohaterką Sierpnia 2010.
Ale do pełnej wiedzy trochę nam brakuje. Nie wiemy bowiem, jak dokładnie było z tym tramwajem w 1980. Gdzie go zatrzymała? Dlaczego mimo rozpoczynającego się strajku komunikacji w Trójmieście w ogóle wyjechała z zajezdni? Nie wiemy, czy koledzy z WPK, w którym podjęła pracę od niedawna, widzieli w niej swą pełnoprawną przedstawicielkę w Międzyzakładowym Komitecie Strajkowym, czy może wręcz przeciwnie.
Wtedy szybkiemu zastąpieniu jej kimś innym zapobiegł Bogdan Borusewicz. Mówił, że się sprawdziła. Poza tym, ulotki ze składem MKS były już wydrukowane. Z kolei Krzysztof Wyszkowski pisze w swojej witrynie: Henryka spędzała w Stoczni sporo czasu, ale nie zawsze była w stanie, powiedzmy, rejestrować sytuację i musiałem nawet w takiej sprawie ostro interweniować. (patrz – http://wyszkowski.eu/index.php/artykuy/26/1569-krzywonos-kamie)
Natomiast w biuletynie IPN, numer 9-10 / 2010, w tekście „Sierpień w Gdańsku”, autorstwa Arkadiusza Kazańskiego, m.in. czytamy:
Następnego dnia, 15 sierpnia, do protestu pracowników Stoczni Gdańskiej przyłączyła się trójmiejska komunikacja – „nerw miasta”. Zebrane relacje świadków przeczą budowanej legendzie, jakoby tramwajarka Henryka Krzywonos, zatrzymując na trasie swój tramwaj numer 15, rozpoczęła strajk komunikacji miejskiej w Gdańsku, a nawet w Trójmieście. Wyjeżdżając bowiem na trasę (i później zatrzymując tramwaj), Henryka Krzywonos nie mogła rozpocząć strajku, gdyż od samego rana, od ok. 4.30, na trasy nie wyjechali kierowcy z zajezdni autobusowej przy ul. Karola Marksa (obecnie Józefa Hallera) w Gdańsku. Zostały spisane postulaty (głównie dotyczące poprawy warunków pracy i płacy w zakładzie), wybrano Komitet Strajkowy, którego pierwszym przewodniczącym został Jan Wojewoda. Postulaty przedłożono dyrektorowi Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Gdańsku, Janowi Zdancewiczowi. Drugim zakładem komunikacji miejskiej w Gdańsku, którego pojazdy nie wyjechały od rana 15 sierpnia na trasę, była zajezdnia tramwajowa we Wrzeszczu przy ulicy Wita Stwosza. (…) Motorniczowie (m.in. Henryka Krzywonos) z dwóch pozostałych zajezdni tramwajowych – w Gdańsku-Nowym Porcie i przy ul. Łąkowej – wyjechali tego dnia na trasę, jednak zorientowawszy się, że nie kursują tramwaje z Wrzeszcza i strajkuje zajezdnia autobusów przy Karola Marksa, przyłączyli się do rozpoczętego protestu”.
No, proszę: w zaprzyjaźnionej telewizji pokazali, „Gazeta Wyborcza” sprawę pilotuje, Andrzej Wajda zrobił nawet (m.in. o Henryce) film. A ten IPN nadal bruździ. Nie dość, że zepsuł już bohaterską biografię Lecha Wałęsy, to jeszcze zaczął się grzebać w życiorysie Henryki Krzywonos. Teraz chyba jasno widać, jak bardzo była potrzebna nowelizacja ustawy o IPN. Przynajmniej dla części środowiska Platformy Obywatelskiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)