Jak donoszą serwisy informacyjne (korzystam z Onet.pl) prezydent Federacji Rosyjskiej przekonany o tym, że nikt go już nie słyszy poza delegacją izraelską, wyraził swój podziw i zazdrość dla "dokonań" prezydenta Kacawa.
To szokujące wyznanie najwyższego urzędnika wielomilionowego państwa aspirującego do potęgi militarnej i gospodarczej tego świata w pierwszej chwili wprawia w osłupienie.
Czytając tę depeszę przypomniałem sobie jednak bardzo zręcznie napisaną jakiś czas temu książkę R. Lourie pt.: "Autobiografia Stalina", wyd. Znak, 1999. Opisuje w niej nocne "wycieczki" Berii po Moskwie, podczas których polował on na młode Rosjanki z bogatych domów, a następnie wciągał do swojej limuzyny i gwałcił. Nihil novi, Wladimir?


Komentarze
Pokaż komentarze