Błazen, ten co to nie ewoluuje, bo z dziada pradziada jest taki sam, a nawet dobiera sobie współpracowników wśród wyznawców kreacjonizmu, ogłosił właśnie, iż nie wyobraża sobie demokracji w szkole.
Jeśli nie w szkole, to gdzie mają się uczniowie demokracji uczyć? Na ulicy? W Marszu Równości nie pójdą, bo te są be, a niedługo pewnie ogłoszą ustawowy ich zakaz. Pozostają jeszcze wiece tzw. młodzieży - jak się tytułują - wszechpolskiej. To na pewno będzie świetna szkoła demokracji. Dowiedzą się jak obrzucać ludzi błotem, pałować Żydów i gonić pederastów.
A może w rodzinie mają się nauczyć? Dowiedzą się, że demokracja jest wtedy, gdy wzorcem polskiej rodziny [katolickiej], ojciec bije równo - i matkę, i dziecko, po czym zabiera pensję i idzie się schlać. Matce pozostanie stanie w kolejce do opieki społecznej, co będzie dobitnym dowodem na to, że nasze demokratyczne instytucje funkcjonują, otaczając rodzinę - podstawową jednostkę społeczną - opieką.
Po raz kolejny pan romek nie pozostawia złudzeń, że jego pomysły albo nie pochodzą od niego, ale z zamierzchłych i ciemnych czasów XX wieku, albo są przejawem nieuleczalnej głupoty.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)