Plan romka g. jest prosty - odsunąć media i publiczność od jego własnej organizacji "mw". Wtedy nikt już nie będzie oskarżał lpr-u o sympatyzowanie czy wręcz o faszystowskie korzenie. Może nawet GW i Dziennik zaniecha śledzenia jej aktywistów uznając, iż skoro nie mają już aspiracji politycznych, nie ma sensu trwonić na nich swe śledcze oddziały dochodzeniówki. Dodatkowo koalicjanci nie będą utyskiwać, a koalicja nie o ten kant będzie się rozchwiewać.
Błąd. Właśnie teraz wszystkie media powinny spoglądać na działania "mw" ze szczególną uwagą. Teraz, gdy nie tyle wraca ona do swych korzeni, ale unika publicznego widoku.
Miałem kiedyś wątpliwą przyjemność podróżowania pociągiem do Warszawy z adeptami nauk tajemnych organizowanych w formie weekendowych kursów przez "mw". Młodzi, 17 - 20 letni, ludzie z miast, miasteczek i wsi rozsianych po całej Polsce, przyjeżdżają na wykłady, dyskusje, po lektury raz na jakiś czas do stolicy, by uzupełnić swą niepełną wiedzę na temat ojczyzny, świata, polityki i ekonomii z dużą domieszką historii. Nauka jest finansowana ze środków prywatnych, nikt nie ma nad tym kontroli, żadne kuratorium nie zatwierdza programu wykładanych tam przedmiotów.
Kto należy do "mw" wiemy nie od dziś. Neofaszyści, narodowcy, skini, antysemici, oszołomieni katole i wszelkiej innej maści ludzie wykluczeni, pozostawieni samym sobie, pławiący się w swej własnej schorowanej wyobraźni. Ludzie, do których ktoś wyciągnął rękę. Przygarnął, pogłaskał i powiedział: "nie jesteś sam".
Kiedyś ten ktoś powie na kogo głosować, kogo bić, z kim walczyć. Będzie miał wiernych, bezmyślnych żołnierzy zdolnych na wiele poświęceń w imię "wyższej prawdy".
Ilu ich jest? setki? tysiące?
Plan giertycha jest w swej prostocie rozbrajający. Niech jednak się nie łudzi. My będziemy wciąż pamiętać kto zakładał (reaktywował) "mw", kto wydał rozkaz "kształcenia młodych ludzi", kto to finansuje i do czego zmierza. Wreszcie - czym to "coś" jest.
A swoją drogą - czy to nie ironia, że Minister Edukacji tak bardzo nisko ceni własny "pion", że zleca kształcenie i formowanie młodzieży organizacji społecznej, którą kiedyś sam reaktywował?
Małe dzieci zasłaniają rękoma buzię i sądzą, że w ten sposób stają się niewidoczne. Zbyt wielka i wstrętna jest morda "mw", by takie działania jej ojca założyciela przyniosły oczekiwany rezultat.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)