Kaczyński wygrał proces o wieniec smoleński. Komosa ma przeprosić

Redakcja Redakcja Katastrofa smoleńska Obserwuj temat Obserwuj notkę 42
Zbigniew Komosa naruszył dobra osobiste Jarosława Kaczyńskiego i nie może rozpowszechniać nieprawdziwych twierdzeń na wieńcu pod pomnikiem smoleńskim - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie. Aktywista musi przeprosić prezesa PiS, a także wpłacić 30 tys. złotych zadośćuczynienia. Komosa wraz z Arkadiuszem Szczurkiem i innymi demonstrantami przekonują, że to Lech Kaczyński doprowadził do śmierci załogi i pasażerów Tupolewa 10 kwietnia 2010 r. Od kilkunastu miesięcy aktywiści są ochraniani przez policję w trakcie miesięcznic smoleńskich.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jaka jest wysokość kary finansowej, którą Komosa ma wpłacić na hospicjum
  • Czego sąd zakazał aktywiście w wypowiedziach o katastrofie smoleńskiej
  • W jaki sposób aktywista musi przeprosić Jarosława Kaczyńskiego
  • Dlaczego Zbigniew Komosa zamierza dalej składać wieniec mimo wyroku

Wyrok w pierwszej instancji ws. wieńca 

Warszawski sąd uznał, że Zbigniew Komosa naruszył dobra osobiste lidera PiS: kult pamięci osoby zmarłej oraz prawo do pielęgnowania pamięci o tragicznie zmarłym bracie. Rozstrzygnięcie zapadło w pierwszej instancji i jest nieprawomocne. Oznacza to, że sprawa może być jeszcze rozpoznana przez sąd wyższej instancji.

W tym procesie sąd powiązał ochronę pamięci o zmarłym z prawem Jarosława Kaczyńskiego do pielęgnowania wspomnień o bracie. Uznał, że twierdzenia i sugestie przypisujące Lechowi Kaczyńskiemu odpowiedzialność za katastrofę smoleńską naruszały to dobro osobiste powoda. Granica wyznaczona w wyroku dotyczy więc publicznego obciążania zmarłego prezydenta winą za tragedię lub wpływem na decyzje pilotów. 


Surowe kary i zakazy dla Komosy

Orzeczenie wiąże się z konsekwencjami finansowymi i prawnymi dla pozwanego. Komosa ma wpłacić 30 tys. zł na cel charytatywny na rzecz Stowarzyszenia na rzecz wspierania hospicjum im. Jana Pawła II w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Aktywista ma również opublikować wpis w serwisie X i przesłać list do Jarosława Kaczyńskiego. Musi to zrobić w terminie trzech dni od uprawomocnienia się wyroku. Przeprosiny mają mieć treść określoną przez sąd i potwierdzać naruszenie kultu pamięci osoby zmarłej od 10 lutego 2020 roku. Mają też zawierać stwierdzenie, że nie było podstaw do zarzutów o odpowiedzialność Lecha Kaczyńskiego za katastrofę.

Sąd zakazał Komosie publicznego powielania twierdzeń o winie Lecha Kaczyńskiego. Zakaz obejmuje wszelkie formy przekazu i techniki prezentacji. Aktywista nie może sugerować odpowiedzialności zmarłego prezydenta za decyzje pilotów z 10 kwietnia 2010 roku. Tego typu stwierdzenia co miesiąc znajdują się na wieńcu z kwiatami, które przeciwnicy PiS układają pod pomnikiem smoleńskim w asyście policji. 

Tło sporu o wieniec. Komosa nie odpuści 

Spór o wieńce składane podczas miesięcznic smoleńskich trwa od kilku lat. Zbigniew Komosa regularnie pojawiał się przed pomnikiem i zostawiał wiązankę z kontrowersyjnym napisem. Na dołączanej do niej tabliczce widniały słowa: „Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski. Stop kreowaniu fałszywych bohaterów!”.

Obecność spornego rekwizytu prowadziła do powtarzających się incydentów i awantur z udziałem uczestników obchodów, w tym Jarosława Kaczyńskiego. Zdarzenia w tym miejscu wywoływały duże emocje polityczne. W innej sprawie związanej z lipcowymi uroczystościami na placu Piłsudskiego Komisja Etyki Poselskiej ukarała prezesa PiS naganą za ostre słowa wobec policjantów.

Na rozstrzygnięcie szybko zareagowali politycy Prawa i Sprawiedliwości. - Zbigniew Komosa przegrywa przed Sądem! Nie ma zgody na kłamliwą, ruską propagandę w przestrzeni publicznej - skomentował w serwisie X rzecznik partii Rafał Bochenek.

Komosa zapowiedział zaskarżenie nieprawomocnego wyroku. W komentarzach po orzeczeniu zakwestionował status sędzi, określając ją mianem neosędzi. Twierdził, że nie udało się jej wyłączyć z procesu. Komosa napisał na portalu X, że nie zgadza się na dławienie debaty publicznej, dlatego wraz z Jerzym Jurekttem składa apelację. Dodał, że od początku składania wieńców brał pod uwagę najgorsze możliwości, dlatego nie rozpacza, a rozprawę prowadziła neo-sędzia, której nie udało się wyłączyć z procesu.

W rozmowie z Onetem aktywista zapowiedział również dalsze przynoszenie wieńca. - Ten wyrok jest nieprawomocny. Będę składał apelację. I dopóki nie będzie prawomocnego rozstrzygnięcia w tej sprawie, będę nadal składał przed pomnikiem smoleńskim swój wieniec z tabliczką o tej samej treści - oświadczył. 


Fot. Zbigniew Komosa (z prawej) na Placu Piłsudskiego w Warszawie/East News

Red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj42 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka