W kolejnym salonowym flejmie klimatycznym pojawiła się wypowiedź, która mnie szczerze rozbawiła. Niejaki Effendi (będący, według jego własnych słów, fizykiem) stwierdził mianowicie, że naukowcy 'wymyślili wodę na Marsie'.
Tak się składa, że w dzisiejszym numerze Nature ukazał się artykuł dotyczący tego właśnie tematu. Jego autorzy połączyli zgrabnie dwie hipotezy, dotyczące przeszłości Marsa. Pokazali mianowicie, że wokół północnego bieguna planety rozciągał się ogromny ocean... tyle że wtedy biegun znajdował się tak naprawdę w okolicy równika!
Jeśli popatrzycie na mapę Marsa, taką jak ta poniżej (wykonaną przez laserowy wysokościomierz MOLA sondy Mars Global Surveyor), to bez wątpienia zwrócą waszą uwagę dwie charakterystyczne cechy rzeźby terenu planety.
Tak się składa, że w dzisiejszym numerze Nature ukazał się artykuł dotyczący tego właśnie tematu. Jego autorzy połączyli zgrabnie dwie hipotezy, dotyczące przeszłości Marsa. Pokazali mianowicie, że wokół północnego bieguna planety rozciągał się ogromny ocean... tyle że wtedy biegun znajdował się tak naprawdę w okolicy równika!
Jeśli popatrzycie na mapę Marsa, taką jak ta poniżej (wykonaną przez laserowy wysokościomierz MOLA sondy Mars Global Surveyor), to bez wątpienia zwrócą waszą uwagę dwie charakterystyczne cechy rzeźby terenu planety.

Jedną z nich będzie ogromny płaskowyż na północnej półkuli planety (tu zaznaczony niebieskimi barwami). Od dawna był on podejrzewany o to, że stanowi pozostałość po marsjańskim oceanie sprzed 2-4 mld lat. Cios tej teorii zadały pomiary wzmiankowanej sondy Mars Global Surveyor - wykazały one mianowicie, że potencjalna linia brzegowa oceanu jest bardzo pofałdowana, i nie podąża za hipotetyczną powierzchnią wody tak jak powinna.

Rozwiązaniem zagadki okazało sie zjawisko TPW, true polar wander, czyli wędrówki biegunów. Każdy, kto pierwszy raz słyszał o tej hipotezie, kręcił pewnie z niedowierzaniem głową - bo nie chodzi tu o wędrówkę biegunów magnetycznych (tych Mars od dawna nie posiada), lecz 'prawdziwych' biegunów względem powierzchni planety.
Idea szalona na pierwszy rzut oka, ale ma solidne podstawy fizyczne. Weźmy kulę i wprowadźmy ją w ruch wirowy, względem jakiejś arbitralnie dobranej osi - na przykład wycelowanej w Gwiazdę Polarną. Wybierzmy teraz jakiś punkt na powierzchni kuli, i doklejmy tam spory kawałek masy. Kula przemieści się tak, by dodatkowe obciążenie znalazło się w okolicach równika, nie zmieniając jednak kierunku wskazywanego przez oś rotacji. 'Północ' dalej będzie więc wskazywać na Gwiazdę Polarną, lecz 'biegun' znajdzie się w zupełnie innym miejscu, niż początkowo.
W przypadku Marsa takim doklejonym ciężarkiem jest pryszczaty region Tharsis (kolor czerwony), obszar największej aktywności wulkanicznej w historii Układu Słonecznego. Wylana tam lawa jest tak masywna, że obszar ten stanowi ogromną anomalię grawitacyjną Marsa - tak wielką, że musi znajdować się ona w okolicach równika. A jeśli Tharsis powstało - co bardzo prawdopodobne - na innej szerokości geograficznej, planeta musiała wykonać odpowiednią 'korektę', by powrócić do równowagi.
Co to ma wspólnego z oceanem na północnej półkuli Marsa? Zdaniem autorów artykułu z Nature, ocean nie znajdował się wcale na półkuli północnej, bo cała planeta była 'przekręcona' w wyniku zajścia TPW, nawet o 50 stopni!
Idea szalona na pierwszy rzut oka, ale ma solidne podstawy fizyczne. Weźmy kulę i wprowadźmy ją w ruch wirowy, względem jakiejś arbitralnie dobranej osi - na przykład wycelowanej w Gwiazdę Polarną. Wybierzmy teraz jakiś punkt na powierzchni kuli, i doklejmy tam spory kawałek masy. Kula przemieści się tak, by dodatkowe obciążenie znalazło się w okolicach równika, nie zmieniając jednak kierunku wskazywanego przez oś rotacji. 'Północ' dalej będzie więc wskazywać na Gwiazdę Polarną, lecz 'biegun' znajdzie się w zupełnie innym miejscu, niż początkowo.
W przypadku Marsa takim doklejonym ciężarkiem jest pryszczaty region Tharsis (kolor czerwony), obszar największej aktywności wulkanicznej w historii Układu Słonecznego. Wylana tam lawa jest tak masywna, że obszar ten stanowi ogromną anomalię grawitacyjną Marsa - tak wielką, że musi znajdować się ona w okolicach równika. A jeśli Tharsis powstało - co bardzo prawdopodobne - na innej szerokości geograficznej, planeta musiała wykonać odpowiednią 'korektę', by powrócić do równowagi.
Co to ma wspólnego z oceanem na północnej półkuli Marsa? Zdaniem autorów artykułu z Nature, ocean nie znajdował się wcale na półkuli północnej, bo cała planeta była 'przekręcona' w wyniku zajścia TPW, nawet o 50 stopni!

I to właśnie TPW odpowiedzialne było za późniejsze pofałdowanie linii brzegowej - gdy Mars wracał do swojej obecnej orientacji, elastyczna skorupa uległa dużym deformacjom.
Oczywiście, to 'tylko' hipoteza, jednak spójna z wieloma innymi dowodami na niegdysiejszą 'mokrą' przeszłość Marsa.
Oczywiście, to 'tylko' hipoteza, jednak spójna z wieloma innymi dowodami na niegdysiejszą 'mokrą' przeszłość Marsa.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)