Kilka dni temu CERN ogłosiło, że największy akcelerator świata - Large Hadron Collider - zostanie uruchomiony dopiero w maju 2008 roku. Dobra wiadomość jest taka, że akcelerator od razu ruszy pełną mocą.
Poprzedni harmonogram - już i tak zmieniany miliony razy - zakładał, że w listopadzie nastąpi testowy rozruch LHC, po czym akcelerator zostanie wyłączony na okres zimowy (by oszczędzić na rachunkach za prąd - nadprzewodnictwo nadprzewodnictwem, ale LHC będzie zżerać jakieś 200 MW). Awaria jednego z nadprzewodzących elektromagnesów testowanych w amerykańskim Fermilabie pokrzyżowała jednak te plany, i z jesiennego rozruchu zrezygnowano.
Oznacza to, że Amerykanie mają ostatnią szansę, by znaleźć bozon Higgsa w Tevatronie (niektórzy żartowali nawet, że inżynierowie z Fermilabu właśnie w tym celu popsuli elektromagnes). Od przyszłego roku wszyscy fizycy od he-p będą już patrzeć w kierunku Genewy.
Co znajdzie LHC? Wśród 'pewniaków' wymienia się wzmiankowany bozon Higgsa, cząstki ciemnej materii, być może dowody na istnienie dodatkowych wymiarów przestrzennych czy bardziej egzotyczną fizykę. Będzie więc ciekawie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)