Wspomniałem ostatnio o europejskim teleskopie kosmicznym COROT, najdoskonalszym obecnie przyrządzie do wyszukiwania "planet zaćmieniowych". Są to takie planety, których płaszczyzna orbity leży niemal dokładnie na linii gwiazda-obserwator, dzięki czemu regularnie przechodzą przed tarczą swojej gwiazdy macierzystej, zmniejszając w nieznaczny sposób jej obserwowaną jasność. COROT obserwuje jednocześnie tysiące gwiazd, więc jeśli którejkolwiek z nich przydarzy się coś takiego, będziemy o tym wiedzieć.
Teleskop wystrzelono na orbitę 27 grudnia ubiegłego roku, rozpoczynając naukową fazę misji kilka tygodni później. W maju ogłoszono odkrycie pierwszej planety COROTa - 'gorącego Jowisza' 1500 lat świetlnych od Ziemi. Przy okazji okazało się, że teleskop pracuje z czułością wielokrotnie większą od zakładanej, umożliwiając naukowcom wydkrycie planet podobnych do Ziemi.
Potem zapadła cisza. Nie jest to niczym dziwnym - samo wykrycie sygnału wskazującego na obecność egzoplanety to tylko początek, trzeba jeszcze opracować dane i potwierdzić odkrycie innymi instrumentami (np. obserwacjami metodą dopplerowską). Do dobrego tonu należy też wstrzymanie się z konferencjami prasowymi do czasu publikacji w recenzowanym czasopiśmie naukowym.
Według ostatnich plotek, astronomowie od COROTa zadziwią świat już za kilka dni (mówi się o konferencji już 8 grudnia, oraz o specjalnym numerze 'Nature' poświęconemu właśnie COROTowi - mam nadzieję, że ESA zasponsoruje dostęp do nich tak jak ostatnim razem).
Co mógł odkryć COROT? Geometryczne prawdopodobieństwo, że jakaś planeta przechodzi przez tarczę gwiazdy wielkości Słońca, wynosi ok. 10% dla rozdętego 'gorącego Jowisza' o okresie orbitalnym 3 dni, ale zaledwie 0.47% dla Ziemi o okresie orbitalnym 1 roku. Jak dotąd COROT uzyskał dane dotyczące jasności 12000 gwiazd, jeśli więc 10% z nich posiada skaliste planety co najmniej wielkości Ziemi w odległości ok. 1 jednostki astronomicznej, COROT mógłby dostrzec 2 z nich (uwzględniając fakt, że okres nieprzerwanej obserwacji wynosił dopiero 150 dni). Czy miało to miejsce w istocie - przekonamy się niebawem.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)