Myślałem, że Janusz Palikot żądając ujawnienia rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z Lechem Kaczyńskim tuż przed katastrofą i dociekając dlaczego nie sprawdzowo zawartości alkoholu we krwi zmarłego prezydenta, stara się prowadzić brudną grę polityczną. Ale okazuje się, że być może on naprawdę wierzy, że pijany Lech Kaczyński kazał pilotom lądować. I takich osób jest najwyraźniej więcej. Oto na blogu Palikota pojawił się list od Kory i Kamila Sipowicz, w którym bronią oni Palikota i twierdzą, że miliony Polaków chcą znać treść rozmowy braci.
Oboje sugerują, że para prezydencka spóźniła się 25 minut na lot z powodu przyjęcia dla przyjaciół, które rzekomo przeciągnęło się do wczesnych godzin rannych, a przecież "właśnie te 25 minut mogło ocalić życie 96 ludzi". No tak, przecież powszechnie wiadomo, że jak ktoś spóźnia się 25 minut na lot, to jest to zwykle przyczyną katastrofy. Widać, że po obu stronach sceny politycznej są zacietrzewieni ludzie, którzy na siłę starają się obarczyć moralną odpowiedzialnością, a to Kaczyńskiego, a to Tuska, który przecież doprowadził do rozdzielenia uroczystości katyńskich. A wiadomo, że gdyby nie to, to katastrofy by nie było. W ogóle to chyba najbardziej winni katastrofy w Smoleńsku są Rosjanie, bo przecież gdyby nie ludobójstwo w Katyniu, to w ogóle polski prezydent nie musiałby lądować na lotnisku w Smoleńsku.
Kora i Kamil Sipowicz nie przyjmują do wiadomości, że stenogramy nie wskazują na jakiekolwiek naciski czy nawet sugestie ze strony prezydenta lub kogokolwiek innego. Nie interesuje ich mnóstwo innych niejasności. Dlaczego kontroler przekazywał załodze, że jest na ścieżce, skoro nie była? Dlaczego Edmund Klich, zamiast zainteresować się wypowiedzią polskiego technika, który mówi, że słyszał coś innego niż jest w stenogramie, odpowiada, że nie wie czemu mają służyć takie wypowiedzi? Te i wiele innych pytań pozostaje bez odpowiedzi, natomiast tacy ludzie jak Kora i Kamila Sipowicz wolą dociekać dlaczego prezydenta spóźnił się na samolot i o czym rozmawiał z bratem. I przy okazji dowalać Kościołowi. Naprawdę śmieszne jest to, że w krótkim liście otwartym o tragedii smoleńskiej Kora i Kamil Sipowicz zdążyli poruszyć temat komisji majątkowej, decyzji Dziwisza o pogrzebie na Wawelu, pedofilii w kościele, beatyfikacji Jana Pawła II i - jakżeby inaczej - ojca Rydzyka.
Kora i Kamil Sipowicz piszą o rodzącym się micie wolnej Polski. Nie zauważają, że sami tworzą inny. Ja do końca nie wiem jakie są przyczyny katastrofy w Smoleńsku. Ale wiem, że bez względu na to, w jak przejrzysty sposób zostaną one wyjaśnione i tak przez wiele lat skrajne grupy zacietrzewieńców będą mówić o zamachu albo o prezydencie, który po rozmowie z bratem kazał pilotom lądować.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)