Grabiec: Wydałem zgodę na przejście sędziów z KPRM do TK

Redakcja Redakcja Trybunał Konstytucyjny Obserwuj temat Obserwuj notkę 129
Jan Grabiec po upływie ponad dwóch dni ujawnił, że zgodził się na przyjęcie sędziów niezaprzysiężonych przez prezydenta w KPRM i umożliwił im przejście do gmachu przy al. Szucha. Według szefa Kancelarii Premiera powodem była obawa przed zamieszkami przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. W piątkowy wieczór jako powody zgromadzenia sił policyjnych uznano zgłoszenie Anny Korwin-Piotrowskiej dotyczące zabezpieczenia czynności w budynku TK oraz rzucanie niebezpiecznymi przedmiotami w stronę funkcjonariuszy policji.

Z artykułu dowiesz się:

  • Kto zawnioskował o przejście sędziów przez teren KPRM
  • Dlaczego wykorzystano sąsiadujące ze sobą podwórka KPRM i TK
  • Jak Jan Grabiec ocenił postawę sędziów wchodzących do gmachu
  • Co stało się z planowanym spotkaniem przedstawicieli rządu u prezydenta

Służby zaapelowały o pomoc 

Szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec gościł w poniedziałek rano w programie „Rozmowa Piaseckiego” na antenie TVN24. Poinformował tam, że osobiście zgodził się na przejście sędziów przez teren KPRM. Chodziło o piątek 30 października 2026 roku, gdy sędziowie mieli dostać się do siedziby Trybunału.

Grabiec został wcześniej poinformowany o ich planach. Z wnioskiem o umożliwienie przejścia zwróciły się do niego Policja oraz Służba Ochrony Państwa. Służby wskazywały na obawy o bezpieczeństwo sędziów.

– Tak, zwróciła się o to Policja, SOP w związku z obawami o bezpieczeństwo, zresztą, jak widać, nieprzypadkowymi. Przecież po tym, jak ci sędziowie weszli do Trybunału, poleciały butelki, kilka osób przeskoczyło przez płot. Tam był plan na okupację Trybunału Konstytucyjnego i wyrzucenie legalnych sędziów z TK, fizyczną konfrontację z sędziami – tłumaczył minister na antenie TVN24.

Tymczasem jeszcze w piątek wieczorem z oświadczeń policji wynikało, że zebrano siły na skutek doniesień o atakach fizycznych na funkcjonariuszy. Anna Korwin-Piotrowska poprosiła natomiast o skierowanie przed TK mundurowych w piśmie do Komendanta Głównego Policji ze względu na podejmowanie ważnych czynności w siedzibie trybunału. Dopiero po blisko dwóch dniach sędzia i szef KPRM wyjawili, w jaki sposób wybrani przez Sejm sędziowie dostali się do gmachu konstytucyjnego organu państwa. 


Dwa podwórka i plan sędziów. "Bohaterowie wybrali moment”

Okoliczności logistyczne sprzyjały przeprowadzeniu przejścia. Budynki KPRM i Trybunału są położone przy dwóch pobliskich ulicach w Warszawie i przylegają do siebie podwórkami. Sędziowie mogli dzięki temu ominąć zbiegowisko przed głównym wejściem do siedziby sądu.

Przejście odbyło się w momencie, gdy rozpoczęły się działania prowadzące do odsunięcia od obowiązków prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Szef KPRM zaznaczył w telewizji, że to sami "sędziowie wybrali moment” na przejście i wejście do siedziby Trybunału. Minister w jednoznacznych słowach odniósł się do postawy prawników. Ocenił, że ich determinacja wymagała gotowości na poważne konsekwencje osobiste oraz zawodowe.

– Jeśli od czasu do czasu używamy tak wielkich słów, jak „patrioci” albo „bohaterowie”, to dotyczy to właśnie tych sędziów. Narażając swoje osobiste bezpieczeństwo, swoją przyszłość i całą karierę zawodową, a są to osoby z ogromnym autorytetem, postanowili przywrócić praworządność w Polsce – wskazal szef KPRM. 

Piątkowa eskalacja. Szarpanie prezydenta

Pod gmachem Trybunału w Warszawie doszło w piątek do eskalacji emocji. Do sieci trafiło nagranie Macieja Berka, na którym widać było wejście Karola Nawrockiego do budynku na zaproszenie Bogdana Święczkowskiego. Prezydent był przepychany m.in. przez Annę Korwin-Piotrowską. Sędzia próbowała mu podstawić nogę w drzwiach. Gdy film zyskał wiele nieprzychylnych komentarzy pod adresem rządu, Berek zastrzegał, że są inne materiały, a ten pokazany przez niego w sieci nie ukazuje całego zdarzenia. 

Grabiec odniósł się także do szerszego tła konfliktu prawnego. Projekt ustawy mający zmienić zasady wyboru sędziów TK odrzuciły Prawo i Sprawiedliwość oraz środowisko skupione wokół prezydenta Karola Nawrockiego. Zablokowanie tej inicjatywy oznacza, że propozycja zmian nie doprowadziła do kompromisowego rozwiązania sporu.

Szef KPRM powiedział, że koalicja rządowa chciałaby doprowadzić do tzw. resetu konstytucyjnego. Chodzi o systemowe rozwiązanie kryzysu wokół Trybunału, jednak wymagałoby ono zmiany konstytucji. Grabiec przypomniał w TVN24, że obecna większość sejmowa nie dysponuje wystarczającym poparciem do takiej zmiany.

Grabiec rozdzielił więc możliwość podejmowania decyzji ustawowych od uzyskania poparcia potrzebnego do zmiany konstytucji. Wskazywał, że rząd nie ma obecnie większości dla tego drugiego kroku. 

KO i Lewicy nie było u prezydenta

W wywiadzie poruszono również temat ewentualnych rozmów w Pałacu Prezydenckim. Przewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej Zbigniew Konwiński otrzymał wiadomość SMS z pytaniem o gotowość KO do wizyty na spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim. Klub wskazał osoby upoważnione do udziału w rozmowach.

Byli to szef KPRM Jan Grabiec oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Mimo wcześniejszej wymiany wiadomości Pałac Prezydencki nie wystosował - powiedział Grabiec - oficjalnego zaproszenia. W Pałacu Prezydenckim zjawili się przedstawiciele wszystkich ugrupowań oprócz KO i Lewicy, która otwarcie zbojkotowała rozmowy z Karolem Nawrockim.   


Fot. Szef KPRM Jan Grabiec/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj129 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (129)

Inne tematy w dziale Polityka