Le Pen i Bardella krytykują Tuska za akcję w TK. Sikorski: Patoprawica

Redakcja Redakcja Trybunał Konstytucyjny Obserwuj temat Obserwuj notkę 108
Marine Le Pen i Jordan Bardella oskarżyli w niedzielę polskie władze o próbę siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego, na co szef MSZ Radosław Sikorski odpowiedział wpisem o "patoprawicy”. Spór wokół instytucji w Warszawie wywołał falę krytycznych reakcji polityków z kilku krajów.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty Marine Le Pen i Jordana Bardelli wystosowali pod adresem rządu Donalda Tuska
  • W jaki sposób na głosy francuskiej prawicy odpowiedział minister Radosław Sikorski
  • O reakcjach polityków z Wielkiej Brytanii, Słowenii i Holandii na kryzys w Warszawie
  • Jakie decyzje sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej doprowadziły do eskalacji kryzysu wokół TK

Francuska prawica bije na alarm

Niedzielne wpisy czołowych przedstawicieli francuskiego Zjednoczenia Narodowego na platformie X wywołały międzynarodową dyskusję. Głos zabrała Marine Le Pen, kandydatka tej partii w przyszłorocznych wyborach prezydenckich we Francji. Francuska polityk w jednoznacznych słowach oceniła działania podejmowane wokół polskiego sądu konstytucyjnego.

- Poważne wydarzenia, które rozgrywają się obecnie w Polsce wokół Trybunału Konstytucyjnego, budzą głęboki niepokój. Kontrowersyjne zawieszenie prezesa Trybunału oraz interwencja służb bezpieczeństwa wokół tej instytucji zdają się przypominać siłowe przejęcie kontroli nad organem konstytucyjnym - napisała Marine Le Pen.

- Praworządności nie przywraca się, dając wrażenie, że samemu uchyla się od reguł, które ją stanowią. Mnożenie się takich zamachów stanu w samym wnętrzu Unii Europejskiej zaczyna poważnie niepokoić - dodała. 


Do jej stanowiska dołączył także przewodniczący Zjednoczenia Narodowego. Zarzucił on koalicji rządzącej podważanie zasad państwa prawa i wskazał na obecność funkcjonariuszy przed gmachem instytucji.

- W Polsce praworządność jest podważana przez użycie siły przed Trybunałem Konstytucyjnym, gdzie premier Donald Tusk zgromadził znaczne siły policyjne i utrudnił normalne funkcjonowanie tej instytucji - ocenił Jordan Bardella.

- Bez zaskoczenia: Komisja Europejska pod przewodnictwem pani von der Leyen stosuje praworządność zmienną, milcząc na temat zamachów stanu, gdy pochodzą one od przywódców wywodzących się z EPL. Kryzys instytucjonalny wywołany w Polsce będzie musiał zostać rozwiązany poprzez negocjacje między legalnymi siłami politycznymi tego kraju - komentował. 

 


Sikorski: Na pomoc patoprawicy rusza Marine Le Pen

Wpisy polityków z Paryża natychmiast wywołały ripostę ze strony polskiego rządu. Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski opublikował w niedzielę krótki, lecz dosadny komentarz. Odniósł się bezpośrednio do wypowiedzi francuskiej deputowanej.

- Po Medwiediewie, Orbanie i Farage’u do grona sojuszników naszej patoprawicy dołącza liderka francuskiej prawicy. Braun i Korwin, sędzia Schmydt. Brawo, Karol Nawrocki - napisał wicepremier i minister spraw zagranicznych.

- Pani Le Pen, jako przyjaciel i sojusznik Francji, Polska nie ingeruje w waszą politykę. Prosimy o uszanowanie nas poprzez nieingerowanie w naszą - zaapelował ponadto Sikorski do Le Pen. Szef polskiego MSZ wielokrotnie w kampanii wyborczej nad Sekwaną krytykował francuską prawicę i jej liderkę za kontakty sprzed lat z Władimirem Putinem. Zwrócił na to uwagę były ambasador Polski w USA i Izraelu, Marek Magierowski. 

 


Głosy ze Słowenii, Wielkiej Brytanii i Holandii

Francja nie była jedynym krajem, z którego popłynęły krytyczne opinie pod adresem rządu Donalda Tuska. W niedzielę głos zabrał także premier Słowenii Janez Janša. Słoweński przywódca zestawił interwencję policji pod TK z głośnym unieważnieniem wyborów prezydenckich w Rumunii. - Gdy decydowaliśmy się na wejście do UE, nikt nie wyobrażał sobie, że w którymkolwiek z jej państw członkowskich będzie możliwe bez konsekwencji wysyłanie policji do Trybunału Konstytucyjnego - napisał. 

Kryzys w Warszawie wywołał również poruszenie na brytyjskiej scenie politycznej. Lider partii Reform UK Nigel Farage określił sytuację w Polsce jako bardzo poważną i zarzucił rządowi Donalda Tuska najazd na sąd konstytucyjny w imię obrony niedemokratycznej Unii Europejskiej.

W podobnym tonie wypowiedziała się była premier Wielkiej Brytanii Liz Truss. Określiła ona ostatnie wydarzenia w stolicy Polski jako szokujące uderzenie w demokrację w Polsce.

Krytycznie o działaniach Donalda Tuska w kontekście sporu o TK wypowiedział się także lider holenderskiej prawicy Geert Wilders. Zastrzeżenia wobec kroków podjętych przez polski rząd wyraził również przywódca serbskich nacjonalistów „My – Siła Ludu” Borislav Antonijević. Od piątkowego wieczoru wydarzenia w siedzibie Trybunału relacjonowały także czołowe niemieckie redakcje, w tym „Der Spiegel”, „Die Welt” oraz „Bild”. Komisja Europejska z kolei oczekuje, że rząd spowoduje funkcjonowanie trybunału zgodnie z polską konstytucją oraz orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. "Politico" zauważyło, że taka deklaracja z Brukseli jest świadectwem wsparcia dla działań gabinetu Donalda Tuska. 

Zarządzenia Korwin-Piotrowskiej i nocna szarpanina pod TK

Eskalacja międzynarodowych napięć jest bezpośrednią konsekwencją decyzji, które zapadły w Warszawie w piątek, 30 października. Na oficjalnej stronie przejętego Trybunału Konstytucyjnego opublikowano wtedy zarządzenia o miesięcznej przerwie w czynnościach służbowych prezesa Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Dokumenty wydała sędzia Anna Korwin-Piotrowska, która ogłosiła przejęcie kierowania pracami organu jako sędzia najstarsza stażem. 

Sędzia zakazała jednocześnie dotychczasowemu kierownictwu wstępu do siedziby instytucji bez uprzedniego uzgodnienia warunków wejścia. Jak informowaliśmy, decyzja sędzi wywołała paraliż instytucji. Zawieszenie Święczkowskiego oraz Sochańskiego stało się zarzewiem konfliktu. Sam prezes oświadczył, że pozostaje legalnym szefem Trybunału i zaapelował do policji o przestrzeganie ustawy zasadniczej. Zapowiedział, iż codziennie będzie przychodził na al. Szucha, by pełnić swoje obowiązki. 

Rozwój wypadków zmusił do pilnej reakcji prezydenta Karola Nawrockiego. Głowa państwa przerwała oficjalną podróż do Senegalu i zawróciła samolot do kraju, aby włączyć się w działania w gmachu sądu.

Do najpoważniejszego incydentu doszło w nocy z soboty na niedzielę przed siedzibą Trybunału. Prezydent pojawił się tam osobiście, a towarzyszył mu pierwszy prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński oraz szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. Podczas próby wejścia do budynku doszło do szarpaniny przed gmachem, który policja otoczyła kordonem i barierkami już wcześniej – w nocy z piątku na sobotę oraz w ciągu soboty.  

 

Fot. Marine Le Pen/Radosław Sikorski/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj108 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (108)

Inne tematy w dziale Polityka