Krzysztof Luft, powołany na członka KRRiT przez wykonującego obowiązki Prezydenta Bronisława Komorowskiego, bierze urlop na 6 lat. Do tej pory był dyrektorem biura prasowego Kancelarii Sejmu. Jest to zgodne z prawem, tak samo może zrobić na przykład nauczyciel wybrany na posła. Tutaj jednak sytuacja jest całkiem inna. Dyrektor biura prasowego to jednak funkcja quasi-polityczna. Szefowie biur prasowych najczęściej zmieniają się wraz z osobą pełniącą określoną funkcję, dla której stworzono biuro prasowe. W tym wypadku jest to Marszałek Sejmu. Jeżeli więc przyszłoroczne wybory albo wybory w 2015 roku wygra dajmy na to PiS, to od 2016 roku Marszałek Sejmu z ramienia PiS będzie za szefa biura prasowego miał byłego członka PO, który startował z list PO w wyborach w 2007 roku. Chyba że go zwolni, ale wówczas Luft zgarnie wysoką odprawę.
Czy to są własnie te nowe standardy? Członkiem KRRiT zostaje polityk PO, w dodatku polityk nieudolny, który w 2007 roku startując z list zwycięskiej partii nie dostał się do Sejmu. Dostaje stołek w KRRiT, ale jednocześnie kurczowo trzyma się swojego poprzedniego stołka w Kancelarii Sejmu. Wydaje mi się, że to nie będzie ostatni taki numer w najbliższym czasie. Jeszcze tylko niecały miesiąc i Bronisław Komorowski znów będzie u władzy.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)