Dziś po raz pierwszy od bardzo dawna włączyłem TVN24. Wcześniej tego nie robiłem z powodu braku telewizora. Widzę jednak, że nawet gdybym miał telewizor, to i tak nie oglądałbym tej stacji ani najprawdopodobniej żadnej innej, gdyż poziom chyba wszędzie taki sam.
Więc oglądałem dziś TVN24 dwa razy po jakieś 15-20 minut. Za każdym trafiałem na newsa dnia, czyli dzisiejszy występ Naczelnego Klauna RP, Janusza Palikota. Chodził po sejmowych korytarzach poszukując miejsca, w którym może złożyć deklarację wstąpienia do zespołu poselskiego ds. wyjaśnienia katastrofy Tupolewa. A za nim tabun dziennikarzy. Wszyscy wpychają się do jakiegoś małego sekretariatu, gdzie poseł rozmawia z jakąś nieznaną nikomu sekretarką. Zamieszkanie, blask fleszy, mnóstwo kamer - ktoś mógłby pomyśleć, że dzieje się coś naprawdę ważnego. Za chwilę poseł wychodzi z małego pokoju i idzie korytarze, dziennikarze biegną za nim, U boku Palikota jakiś dziennikarz TVN (nie pamiętam nazwiska). W pewnym momencie ów dziennikarz wskazuje Palikotowi na niemal niewidzialnego człowieczka i podekscytowany mówi: "Poseł Zieliński! Może on coś wie?". Naczelny Klaun RP od razu przystępuje do ataku, ale poseł Zieliński przytulając się do ściany umyka. Tym razem nic z tego, nie będzie żadnego starcia, nie będzie widowiska, ale to nic za moment inny dziennikarz krzyczy: "MACIEREWICZ!!!". Palikot i masa dziennikarzy ruszają na Macierewicza, ten ze spokojem wysyła Palikota do sekretariatu. Naczelny Klaun RP chyba nie w formie (a może po spotkaniu ze Staniszkis w zaprzyjaźnionej stacji wie, że jest słaby w bezpośrednim starciu?) i szybko daje Macierewiczowi spokój. Dziennikarze trochę zawiedzeni podążają za człowiekiem ze świńskim ryjem.
I tak o oto opiniotwórcza telewizja ludzi lepiej wykształconych, z większych miast zajmuje się polską polityką. Dziś na portalu Frondy przeczytałem wywiad z żoną Tomasz Merty, która określa działania prokuratury jako poniżające. Skarży się, że rodziny nie mają dostępu do akt: muszą zapisywać się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. To samo mówili pełnomocnicy rodzin w artykule w weekendowej Rzeczpospolitej. O ile każdy może teraz powiedzieć, że np. żona Gosiewskiego jest źle nastawiona do obozu PO i chce im zrobić na złość, to jednak trudno o to posądzić żonę wiceministra kultury w rządzie Donalda Tuska. Zresztą, nie sądzę, że i p. Gosiewska chciałaby ze śmierci męża robić oręż do walki z PO. Rodziny ofiar stawiają jasno określone zarzuty, to nie są niesprecyzowane żale, wskazują na konkretne, trudne do wytłumaczenia problemy, jak np. brak wystarczającej liczby kopii akt. Dlaczego dziennikarze ogólnopolskich stacji telewizyjnych się tym nie zajmują? Kiedy wreszcie będę mógł bez zażenowania i z zaciekawieniem oglądać telewizję?
edit: właśnie wszedłem na TVN24. Główna wiadomość na samym szczycie, wyświetla mi się na pół ekranu: "Harcerze za karę poniosą krzyż na Jasną Górę" ze zdjęciem posłanki Senyszyn. Bez komentarza.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)