Dziś przeczytałem wiadomość, że prokuratura rozpatruje wniosek o wszczęcie śledztwa wobec premiera i prezydenta mającego odpowiedzieć, czy odpowiadają oni za rezygnację ze wspólnego, polsko-rosyjskiego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Mniejsza o meritum sprawy, najbardziej zainteresowała mnie ta informacja:
"Jak ustaliła PAP, doniesienie to prokurator generalny odesłał do prowadzącej polskie śledztwo ws. katastrofy Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Ta uznała się jednak za niewłaściwą w sprawie, gdyż zajmuje się tylko ewentualnymi przestępstwami żołnierzy zawodowych".
Powstaje więc pytanie: jeśli doszło do uchybień w przygotowaniu lotu, kto poniesie za to odpowiedzialność?
Prokuratura wojskowa zajmuje się tylko ewentualnymi przestępstwami żołnierzy polskich. Wynika z tego, że poza jej zainteresowaniem jest ewentualna odpowiedzialność władz cywilnych.
Jest jeszcze międzyresortowy zespół Millera. Ale to zespół bez żadnych uprawnień, jeżeli dojdzie do wniosku, że ktoś z władz cywilnych czegoś nie dopilnował, to może złożyć jedynie zawiadomienie do prokuratury. I co wtedy? Ta zdecyduje o wszczęciu śledztwa? I będziemy czekać kolejne miesiące, aż prokuratorzy wszystko zbadają?
Kilka dni temu podano informację, że prokuratura sprawdza, czy wyposażenie lotniska 10 kwietnia było takie samo jak 7 kwietnia. Wiadomo już, że w marcu strona polska otrzymała informację, że lotnisko nie jest przystosowane do przyjmowania lotów cywilnych. Pozostaje pytanie, czy wyposażono je w odpowiedni sprzęt, który to umożliwiał. Jeżeli tak nie było, to odpowiedzialność, że loty 7 kwietnia (przy założeniu, że również wtedy odpowiedniego sprzętu nie było) i 10 kwietnia się odbyły powinny ponieść władze cywilne. Z tego co na razie widać, śledztwa prowadzą organy, które nie są w stanie postawić zarzutów nikomu z władz cywilnych. Mam nadzieję, że źle rozumuję i ktoś mnie wyprowadzi z błędu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)