Ostatnie kontrowersje związane z nowym kontraktem gazowym skłoniły mnie do zgłębienia tej kwestii. Poczytałem trochę na ten temat, ale nadal nie mogę zrozumieć działań rządu. Nasuwa się kilka pytań:
1. Skąd właściwie konieczność renegocjacji umowy gazowej? Mieliśmy podpisaną umowę z Rosją do 2022. Jednakże w 2009 r. doszło konfliktu rosyjsko-ukraińskiego i wyeliminowana została spółka RosUkrEnergo. Dlaczego z powodu konfliku rosyjsko-ukraińskiego nieważny staje się nasz kontrakt z Rosją?
2. Zapotrzebowanie Polski na gaz wynosi 14 mld m sześc. rocznie. 4 mld wydobywamy z własnych źródeł. Po konflikcie w 2009 r. i wyeliminowanie spółki RosUkrEnergo brakuje nam 2,3 mld m sześc. gazu. Pozostałą część zapewnia nam dotychczasowy kontrakt podpisany do 2022.
W Rzeczpospolitej ukazał się artykuł , w którym ekspert Insytutu Sobieskiego w zakresie energetyki twierdzi, że taką ilość jesteśmy w stanie zapewnić sobie sami rozwijając jedynie infrastrukturę wydobywczą.
Szczerze mówiąc dla mnie jest to szokujące. Brakuje jedynie 2,3 mld metrów szesc. gazu. Eksperci wypowiadają się, że jesteśmy tą niewielką ilość w stanie zapewnić sobie sami. Ponadto w 2014 rusza gazoport w Szczecinie. Jak w takim razie wytłumaczyć podpisanie tak niekorzystnego i długoterminowego kontraktu?
Warto przytoczyć słowa wspomnianego wcześniej eksperta Insytutu Sobieskiego:
"Tymczasem mimo nagłaśnianych konfliktów z Rosją realna strategia zaopatrzenia Polski w gaz z własnych źródeł prowadzona jest tak, jakby była pisana pod rosyjskiego dostawcę. Tak, aby Polska zawsze była na krótkiej smyczy. Czy jest to tylko efekt, czy poprzedza go też zamiar – to znacznie szerszy temat, bo zapewne w różnych czasach różnie bywało".


Komentarze
Pokaż komentarze (7)