krzysiek19.21 krzysiek19.21
363
BLOG

Nie będzie żadnych reform

krzysiek19.21 krzysiek19.21 Polityka Obserwuj notkę 3

Odkąd premier wygłosił przemówienie ze słynnych "tu i teraz" było jasne, że na żadne reformy nie ma co liczyć. Byli jednak i tacy, którzy liczyli, że to tylko słowa: że tak naprawdę PO nie chce teraz reformować, bo w przyszłym roku mamy wybory parlamentarne, trudne reformy spowodowałyby niepokoje społeczne i odsunięcie PO od władzy. Wielu po cichu liczyło, że już po wyborach parlamentarnych w 2011 PO ostro ruszy do naprawy finansów publicznych, reform emerytalnych i realizowania śmiałych pomysłów gospodarczych.

Nic z tego. Jeśli by faktycznie tak było - to mielibyśmy wybory już na wiosnę 2011. Po co czekać z tymi reformami jeszcze pół roku? Tym bardziej, że jest dodatkowy argument: wybory na jesień oznaczają kampanię wyborczą w czasie polskiej prezydencji w UE, która przypada na drugą połowę 2011 r. Zauważał to swego czasu Donald Tusk, który mówił, że "wybory parlamentarne nie powinny "przepołowić" polskiej prezydencji w Unii Europejskiej". Wskazywał dwa rozwiązania: wybory na wiosnę oraz jak najpóźniej jesienią. Drugie rozwiązanie jest w oczywisty sposób kiepskie - wybory będą musiały odbyć się najpóźniej 30 października. Jeżeli nie dojdzie do jakiś wielkich targów koalicyjnych to i tak oznacza zmianę rządu jeszcze przed końcem prezydencji. 

W wywiadzie dla "Wprost" Donald Tusk wycofał się ze wcześniejszych zapewnień, że "jeśli zbudujemy większość na termin wcześniejszy nie będę protestował". Jednak pokusa wykorzystania polskiej prezydencji w kampanii wyborczej zwyciężyła. Siłą rzeczy w tym czasie Tusk, Sikorski i reszta będą pokazywani w telewizji częściej. I to w otoczeniu najważniejszych polityków UE, a wiadomo, jak bardzo Polacy są łasi na uznanie płynące z zagranicy - nawet takie, które przejawia się jedynie w poklepaniu po ramieniu premiera czy prezydenta i ładnych uśmiechach. Będziemy więc oglądać polityków PO brylujących na europejskich salonach, w towarzystwie Merkel, Sarkozego, Camerona (mniejsza o prezydenta i msz UE - ich nikt nie zna). Na pewno pojawią się też wypowiedzi tychże polityków oraz różnego rodzaju urzędników unijnych, jak to Polska świetnie sobie radzi w tej roli (no bo co mają powiedzieć jeśli nasi niczego nie skopią?).

Na pewno cała ta prezydencja będzie przedstawiana jako megaważne wydarzenie, do którego nasz rząd przygotowywał się cały rok. Stąd też nie miał niestety, czasu na reformy. Ale już po wyborach w 2011 r...

Będziemy mieli rok 2012. Ochłoniemy z emocji związanymi z prezydencją i staniemy przed kolejnym ważnym wydarzeniem: EURO 2012. Reformować w czasie wielkiej imprezy piłkarskiej, kiedy oczy całej Europy będą zwrócone na nas? Nie da się! Rolnicy zablokują dopiero co otwarte autostrady, górnicy będą obrzucać kamieniami stadion narodowy, zastrajkują wszyscy i koniec, będzie po EURO, wstyd na całą Europę, co tam Europę, na cały świat! 

I tak sobie będzie dryfować w nieskończoność. A dług rośnie i rośnie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka