Każda katastrofa lotnicza jest wynikiem zbiegu kilku przyczyn i zaniedbań. Zapewne nie inaczej było w przypadku katastrofy rządowego samolotu z Prezydentem, 10 kwietnia 2010 roku. Raport MAK ma te przyczyny rozpoznać i określić.
Generalnie istnieją cztery możliwe grupy przyczyn, w praktyce jednak już tylko dwie. Grupa nr 1 to zaniedbania po stronie operatora samolotu, w skrócie polskiego rządu. Zaniedbania te leżą w płaszczyźnie zaniechań szkoleń pilotów, brak procedur bezpieczeństwa jak i cywilne wycieczki wojskowym samolotem
Grupa nr 2 to zaniedbania po stronie lotniska. Dotyczyć to może nieaktualnych kart lądowania, niestandardowego rozmieszczenia radiolatarni lub też wadliwe informacje ze strony wieży. W tym konkretnym przypadku każda nieprawidłowość ze strony Rosyjskiej budzi kluczowe pytanie: czy te nieprawidłowości były przypadkowe czy też celowe.
Grupa nr 3, to nowa wada konstrukcyjna maszyny. Tu-154 to stara konstrukcja, i 37 katastrof. Szukanie niespotykanej wcześniej wady konstrukcyjnej nie ma większej przyszłości.
Wreszcie nr 4 to działalność osób trzecich - zastrzelenie przez czeczeński myśliwiec, bomba wniesiona na pokład przez pasażera i cała gama innych teorii spiskowych. By kontynuować ten trop myślenia trzeba mieć jakiś realny punkt zahaczenia, a tego nie ma.
Zostają więc dwie grupy przyczyn - nieprawidłowości właściciela samolotu lub właściciela lotniska. Jak pisałem wcześniej, przyznanie zaniedbań ze strony lotnika budzi bardzo ważne pytania - przypadek czy celowe działania. Takie pytania mogą sprzyjać budowania mitu Lecha Kaczyńskiego w gorącym sezonie wyborczym, czego Platforma chciała uniknąć. Rząd robił więc co tylko możliwe by to pytanie nie było zadawane. Wylewając dziecko z kąpielą, nie tylko nie można było mówić o celowych zaniedbaniach ale i o jakichkolwiek zaniedbaniach. Zdjęcie Misji Specjalnej z anteny jest tego najlepszym przykładem.
Jeżeli Rząd Polski robi co może, by nie padały jakiekolwiek wątpliwości co do operacji lotniska, nie ma powodów by strona Rosyjska tego nie wykorzystała. Raport MAK, mógł i uznał, że strona Rosyjska jest bez winy. Ludzie jednak zginęli i przyczyna katastrofy jakaś musi być. Na podstawie przedstawionych rozważań wynika, że jeżeli winny nie jest właściciel lotniska, to musi być właściciel samolotu. Czyli Polski Rząd, personalizowano przez Donalda Tuska. Raport musi więc przyznać, że Tusk ma, przynajmniej politycznie, krew na rękach. Dla zabawy wszystko na na życzenie wspomnianego rządu, który naiwnie liczył że znajdzie się jakiś inny kozioł ofiarny.
Cóż, za Premiera mamy człowieka, który nie wie, że konsekwencją przytulanek z samcem-alfa jest wydymanie.
663
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (4)