W dzisiejszych niespokojnych czasach, liderem bojowników w "walce z globalnym ociepleniem" (których elitarne oddziały ostatnio wspięły się na komin konińskiej elektrowni, by zmusić polski rząd do przyjęcia pakietu klimatycznego), jest niejaki Al Gore. Demokrata, eks wice prezio USA za kadencji Clintona. Demokrata i bojownik o lepsze jutro ("czerwone" jutro jak się okazuje). Taki Kapitan Planeta (taka kreskówka kiedyś była).
Przy okazji dyskusji o emicji CO2 na blogu Pana citisus'a (http://citisus.salon24.pl/105777,index.html) przypomniała mi się jedna taka ciekawostka. Otóż szanowna małżonka pana Ala, prowadziła kiedyś kampanię przeciwko muzyce heavy metalowej. Pretekstem do tej kampanii było zdaje się to, że kilku zachwianych emocjonalnie debili strzeliło sobie w głowę po przesłuchaniu Judas Priest czy Black Sabbath.
I tak z powodu Pani Gore, wokalista grupy, Dee Snider, zeznawał przed amerykańskim Kongresem jako jeden z nielicznych muzyków heavy metalowych.
Ładne demokratyczne tradycje ma rodzinka Gore'ów. Niech mnie cholera:)
So Al! We're not gonna take it any more!
http://www.youtube.com/watch?v=Gs37NSLy3z4


Komentarze
Pokaż komentarze (2)