W dniu wczorajszym (2009-07-13) w WybGazecie ukazał się komentarz p. Marcina Wojciechowskiego pod znamiennym tytułem "Ks. Isakowicz-Zaleski jak Steinbach". Biorąc pod uwagę ten tytuł oraz treść komentarza, mam wrażenie, że szanowny redaktor nie ma najmniejszego pojęcia o tym o kim pisze i kogo porównuje......
Pani Erika Steinbach stojąca na czele Związku Wypędzonych w NIemczech, urodziła w Rumii w 1943r., jej rodzice nie byli rdzennymi mieszkańcami tego miasta - pojawili się wnim w czasie okupacji niemieckiej w 1943 roku. Stojąc na czele Związku Wypędzonych, p. Steinbach domaga się nie tylko uznania wypędzęń ludności narodowości niemieckiej z terenów przejętych przez państwo polskie w 1945 roku za zbrodnię przeciwko ludzkości, ale również domaga się ZWROTU ZAGRABIONEGO MIENIA tejże ludności - w gruncie rzeczy chodzi o nieruchomości pozostawione przez wysiedlonych Niemców.
Ks. Isakowicz - Zaleski w swojej działalności mającej na celu upamiętnienie zbrodni dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich z OUN i UPA na narodzie polskim w latach 1939-1947 na Kresach Wschodnich nie przedkłada żadnych roszczeń majątkowych w tym zakresie. Celem działalności ks. Zaleskiego jest jedynie przywrócenie pamięci o zbrodni, o której przez 60 lat milczano, i którą starano się przemilczeć w środkach masowego przekazu.
Porównując Ks. Isakowicza-Zaleskiego do Eriki Steinbach szanowny redaktor albo nie wie co robi, albo wie i czyni to z premedytacją, zarzucając ks. Zaleskiemu działania szkodzące w osiągnięciu porozumienia polsko-ukraińskiego. Dlatego szanowny Panie Wojciechowski najwyższy czas uzupełnić wiedzę w temacie, na który się Pan wypowiada, a co za tym idzie przeprosić człowieka, którego Pan obraizł swoim porównaniem. Alternatywą pozostaje nazwanie po imieniu pańskiego komentarza - jeżeli skonstruopwał go Pan działając ze świadomością czy wręcz premedytacją - tylko, że w słowniku kulturalnego człowieka brakuje właściwego słowa na określenie tegoż komentarza tak jak na to zasługuje. Podejrzewam, że mógłby to uczynić poseł Palikot, ale niestety nie chodzi tu o żadnego z panów Kaczyńskich, więc tego nie zrobi, ale w jego słowniku słowa na określenie pańskiego komentarza znalazłyby się właściwe.



Komentarze
Pokaż komentarze (34)