geoja geoja
445
BLOG

Tusku pokazał, że ma Polskę w głębokim poważaniu!!!!

geoja geoja Polityka Obserwuj notkę 4

Wszyscy krzyczą gdzie jest Tusk, czy przyleci? co powie? odleciał? czy wróci?....
Wykorzystuje do celów prywatnych rządowy samolot, wypoczywa z rodziną na nasz koszt itd.. Rzecznik rządu tłumaczy „poleciał po rodzinę”, internauci pytają „czy rodzina nie mogła wrócić sama?”
Ale to wszystko bzdety. Problem tkwi zupełnie gdzie indziej i nikt o tym jak na razie nie pisze, a trzeba zacząć mówić głośno i to prostym językiem o tym, co się naprawdę stało.
 
Tusku znowu dosadnie pokazał, że ma nasz kraj w głębokim poważaniu!!!!
 
Proste babskie przełożenie: dzieje się coś złego w rodzinie – przerywamy wygrzewanie naszych ciał na ciepłych plażach (na nartach nie jeżdżę) i w te pędy całą rodziną wracamy do domu. Tym bardziej, że mamy zorganizowany darmowy transport, mamy czas na spakowanie ( toż wyleciał dopiero następnego dnia), mamy czas na przedyskutowanie wagi sprawy i podjęcie decyzji.
Powaga sytuacji nakazywała w takim przypadku zakończenie rodzinnej sielanki, toż kraj w potrzebie. A co zobaczyliśmy? Premier pojawił się na chwilę, aby zgodnie z PR pokazać się przed kamerami, zrobić kolejny show i spokojnie wrócić w Dolomity.  Przyleciał, bo POlitykierzy nie wiedzieli, co mają mówić? Odbębnić jakieś wystąpienie i wrócić – to był jego cel nadrzędny. Tu nie było żadnej powagi sytuacji, dobro kraju nie wzywało do podjęcia działań jak na męża stanu wskazywało. Ale co to za mąż stanu? Nie takiego premiera i nie takiego zachowania oczekiwałam w sytuacji, gdy nasz kraj jest obrażany na oczach całego świata a czołowe gazety trąbią o wyłącznej winie Polski za katastrofę i „pijanym” generale.
Domniemywam, że słońce Peru zakładało, że jak zwykle zadymę rozwieje jedno króciutkie wystąpienie w mediach i sprawy same się wyjaśnią. Powiedzieć coś o odwołaniach od raportu MAK i spokojnie czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Założenie to było z góry błędne, ale Tusku jak widać o tym nie wiedział. Telefon samego namiestnika do Miedwiediewa też tu nic nie pomógł.
Zapewne za radą Grasia i innych speców od wizerunku planował, że po jednodniowym show, spokojnie sobie wróci w Dolomity i poszusuje po stokach jeszcze przez parę dni.  Przecież nic się takiego nie stało. POLACY, NIC SIĘ NIE STAŁO!! (za kibicami).
A stało się inaczej. Usłyszał kategoryczne stwierdzeniami MAKu i rosyjskiej komisji rządowej o zakończeniu postępowań i braku odwołań.
I co? Strach padł na liczko premiera? Odpadł wariant wywczasów? Poleciał po rodzinkę, bo co? Smród ze wsząd wypełza? Trzeba w końcu zacząć myśleć o własnej d…pie? Bo chyba nie o metodologii rozwikłania problemu smoleńskiego, uratowaniu godności i twarzy kraju, bronieniu honoru żołnierza polskiego.
I to jest najpoważniejszy zarzut, jaki należy mu postawić. Swoim zachowaniem ten chłystek pokazuje gdzie ma Polskę, nas oraz „Honor i Ojczyznę” (napis nad wejściem do KPRM).
PS.
I znów tak po babsku: mówili w naszych kochanych mediach, dlaczego poleciał po rodzinę? (nie jestem dzisiaj na bieżąco). Przecież nie zostawił tam małych dzieci bez ojcowskiej opieki. Co on kombinuje? Potrzebny mu był czas, aby na obcej ziemi, w obcych bankach dokonać transferu na Kajmany?
geoja
O mnie geoja

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka