Straż Marszałkowska zabrała tablicę z napisem "Smoleńsk - chcemy prawdy". Grupa osób ze stowarzyszenia Solidarni 2010 została zatrzymana
Wśród protestujących byli członkowie ofiar katastrofy. - Premier nie stanął w obronie polskich żołnierzy, obywateli, którzy ponieśli śmierć w Smoleńsku i zostali zhańbieni przez Rosjan - powiedział brat zmarłego w katastrofie przewodniczącego Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, Andrzej.
- Ci panowie brutalnie mnie zatrzymali. Zostałem pozbawiony mojej własności, zabrano mi tablicę. Czy w wolnym kraju mogę jeszcze mówić, co chcę? - mówił Marcin Plewka ("Solidarni 2010").
Jak twierdził, przyszedł do Sejmu jedynie po to, by przyglądać się debacie, trzymając tablicę. - Tu jest tylko napisane "Smoleńsk - chcemy prawdy". Proszę zobaczyć, co się dzieje w tym kraju. Prawda o Smoleńsku przez ten rząd była ukrywana przez 9 miesięcy. To jest totalitaryzm, to jest po prostu Sejm Platformy Obywatelskiej - podkreślił.
- Prawda jest taka, że 10 kwietnia źle został naprowadzany samolot (TU-154M). Rząd polski wczoraj pokazał kawałek tej prawdy. Tylko dlaczego 9 miesięcy to ukrywali? Dlaczego przez 9 miesięcy bezczelnie kłamano? - pytał Plewka.
W jego ocenie, w wyniku zaniechań rządu, "cała Polska została zhańbiona". "Rosjanie kłamią, ale kłamie bezczelnie i ten rząd. Rosjanie obrażają polską armię, obrażają gen. Błasika. W całej prasie na Zachodzie piszą, że pijany generał doprowadził tych ludzi na śmierć" - powiedział.
Według niego, obecny rząd to "rząd nieudaczników". "Ten rząd powinien podać się natychmiast do dymisji i stanąć przed Trybunałem Stanu" - wykrzykiwał zatrzymany.

www.rp.pl/artykul/596725_Solidarni-2010-zatrzymani-w-Sejmie.html



Komentarze
Pokaż komentarze (3)