Poszanowania wolności słowa w mediach publicznych, ujawnienia prawdy o katastrofie smoleńskiej oraz dymisji premiera Donalda Tuska domagała się grupa demonstrujących dzisiaj wieczorem przed budynkiem kancelarii premiera.
Pikieta "w obronie wolności słowa" została zorganizowana przez Stowarzyszenie Solidarni 2010, Stowarzyszenie Twórców dla Rzeczpospolitej, Stowarzyszenie KoLiber i Polską Rację Stanu.Manifestujący mieli ze sobą transparenty, na których napisano m.in.: "Medialna PO-licja", "Platforma O.", "Miała być druga Irlandia, a jest druga Białoruś", a także "POmedia służalcy Kremla" oraz "We say no to russian lies (mówimy nie rosyjskim kłamstwom). Pojawił się też plakat z wizerunkiem Donalda Tuska na nartach, pod którym widniało hasło "tragedia".W demonstracji uczestniczyli m.in. dziennikarze i publicyści TVP, których programy zostały w ostatnim czasie zdjęte z anteny lub które niebawem mają z niej zniknąć, m.in. twórca programu "Warto rozmawiać" Jan Pospieszalski oraz Bronisław Wildstein - autor programu "Bronisław Wildstein przedstawia".Wildstein mówił do zgromadzonych, że nie chodzi o obronę dziennikarzy, którzy tracą swoje programy, ale o to, "by widzowie mogli zapoznać się z różnymi poglądami i mogli uczestniczyć w debacie". Jak dodał, nie można pozwolić na to, by media stały się "gończą sforą rządzących w kraju".Z kolei Pospieszalski, którego program ma zostać zdjęty z anteny z końcem lutego, ocenił, że jego program jest zagrożony, bo wraz ze współautorką filmu "Solidarni 2010" Ewą Stankiewicz pozwolili "ludziom z ulicy" zabrać głos i pokazali, co ludzie naprawdę myślą o katastrofie smoleńskiej.Wśród protestujących były też osoby znane z ubiegłorocznej obrony krzyża przed Pałacem Prezydenckim, m.in. aktor Mariusz Bulski, który wystąpił w filmie Pospieszalskiego i Stankiewicz. Obecny był też warszawski radny Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Jak zaznaczył, na manifestację przyszedł prosto z Sejmu, "gdzie premier kłamał na temat tragedii smoleńskiej i raportu MAK".Część manifestujących miała maski przedstawiające twarze m.in. Anity Gargas, Pospieszalskiego, Wildsteina i Tomasza Sakiewicza z ustami zaklejonymi czarną taśmą. W rozsyłanym przez organizatorów zaproszeniu na demonstrację napisano, że to ludzie, którzy "za »niewłaściwi« poglądy zostali zwolnieni, są szykanowani, wykluczani lub czasem wręcz represjonowani. Realizując powinność każdego dziennikarza, dążyli do prawdy i patrzyli na ręce władzy".Demonstranci protestowali przeciw usuwaniu z mediów publicznych dziennikarzy, którzy mają odwagę krytykować rząd Donalda Tuska. Wyczytano nazwiska publicystów wyrzuconych z telewizji i radia oraz nazwy zlikwidowanych programów i audycji. Po każdym odczytanym nazwisku zgromadzeni bili brawa.
- Tu nie chodzi o dziennikarzy, ale o całe społeczeństwo, o ludzi, którzy teraz nie będą wiedzieli, co się dzieje. Gdyby nie te programy, wiedzielibyśmy o katastrofie smoleńskiej tylko to, co chcieliby nam powiedzieć rządzący - powiedział Bronisław Wildstein.
- Naszym błędem przy realizacji filmu "Solidarni", błędem zdaniem władzy, było oddanie głosu ludziom -mówił Jan Pospieszalski.
Przywitany brawami Jan Pietrzak powiedział do zgromadzonych: Śpiewałem o wolnej Polsce już w latach 70. i można powiedzieć, że ta piosenka wciąż jest aktualna. I zażartował: Jak poznajemy, że Donald Tusk kłamie? Po tym, że otwiera usta.
Setki ludzi zaczęły śpiewać znaną z czasów PRL pieśń Pietrzaka Żeby Polska była Polską.
Podczas demonstracji nie zabrakło akcentów smoleńskich. - Przed chwilą premier znów kłamał w sprawie katastrofy. Można powiedzieć, że został postawiony do pionu, a raczej rzucony na kolana przez władze Rosji- ocenił Andrzej Melak. Na koniec odczytano apel do narodów o pomoc w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy.
Na koniec odczytano apel do narodów o pomoc w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy, a Marek Król - były redaktor naczelny i właściciel tygodnika "Wprost" - stwierdził: - Władza, która boi się wolnego słowa, boi się własnego narodu.Reżyser Grzegorz Braun (autor m.in. Plusów dodatnich, plusów ujemnych) dodał: Jako społeczeństwo zostaliśmy pozbawieni prawdy i jesteśmy zdani na łaskę sprzedawczyków, zdrajców i łajdaków.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)