czytałem Pounda
na balkonie u Sosnacha
milczenie wielkiego herosa
Berryman się w pas kłaniał
był też D. Schubert
przelotnie pamiętaliśmy i o nim
wiosna Gongylo
innymi słowy
sąsiedzi z meliny naprzeciw
urządzali niedzielną prywatkę
miałem zatem cholernie dobry podkład
do wielkiej poezji
feat czyli coś tam z czymś tam
dance disco
je je je je
bum bum bum bum
yts yts yts yts
(nie mylić z Yeats'em)
nawet deszcz się podłamał
i zleciał z góry
łamiąc nogi wodne
w błocie
lód rozpuszczał się w coli
raczej szybko
niż powoli
dysktotekowcy wyłączyli
swoje melodie
hałas ustał
nagle
może padł prąd? pomyśleliśmy z Sosnachem równocześnie
nie wiem, w końcu
u nas na Górnej światło jaśniało
żarliwie
dudnienie bitów
zastąpił ponadto
cichy szmer wody
burza nie nadeszła


Komentarze
Pokaż komentarze