Są ich całe tysiące
Małe dni zwyczajne
Zawsze piękne
Codzienność jest boska
Tak ludzka normalnie
Smak hamburgera na odrapanej
Wulgarnej stacji głównej
Gwizdek maszynisty
Zachrypnięty krzyk: “odjazd”
Warkot rozklekotanego tarpana
Na drodze warmińskiej
Sto trzydzieści na trasie
Znak pozwala na połowę z tego
Szachulce
Pruskie domki
Kościółki niemieckie
Dołująca brzydota
Blokowiska
Martwota
Małe dni szczęśliwe spokojne
Zwyczajne
z wypełnionym pęcherzem
Po wypitym piwie
Przejazd Te-eL-Ka
Zatęchła duchota
W ekstremie
W brzydocie
W brudzie oraz w biedzie
Jedźmy dalej w nieznane
Żegnam się z Olsztynem
Miasta północnej Polski
Pozostawiam w tyle
Cieszę się podróżą
Raduję i piszę
Moje dni zwyczajne
Wywalczone w trudzie


Komentarze
Pokaż komentarze