W oparach toksyny
Pamiętasz Sosnach jak to było?
Zamówiliśmy go i przyjechał
Zalany w trupa
A my wsiedliśmy do jego taksówki
Nie wiedząc kto jest lepiej zaprawiony
On
Czy my dwaj razem sklejeni
W drodze na Pragę
Zamilkliśmy w zdumieniu
Rozważając
Każdy w swoim zatrutym tym i owym wnętrzu
Po cichu
Przeżuwaliśmy decyzję
Zostać czy wysiąść?
Ale on już ruszył
I jakby naraz olśniony
Gęstym jak dym z fifki
Milczeniem dwóch dziwnych
Pasażerów
Kierujących się po kres horyzontu nocy
Odwrócił się do nas
I bełkotliwie zapewnił:
„Drodzy panowie. Niczym się nie przejmować. Mnie tutaj nie ma”
I mówiąc to jechał
Wolelibyśmy jednak aby tu był
W tej toksycznej taksówce
A wszystko wydawało się snem


Komentarze
Pokaż komentarze