Prezes Prawa i Sprawiedliwości w dzisiejszej rozmowie w „Fakcie” mówi o TVN. Stanowczo stwierdza: „Mamy przykłady nierzetelności w pokazywaniu nas przez TVN. Nie chodzi nam o krytykę, tylko skrajną nierzetelność i nieprawdę. Jak tak będzie dalej, to my poradzimy sobie bez tej stacji. Pytanie, czy telewizja informacyjna poradzi sobie bez polityków największej partii opozycyjnej, którą popiera, co trzeci Polak.”. Nic nowego można jedynie konstatować, iż historia na naszych oczach zatacza krąg, kiedyś członkowie PiS też bojkotowali to medium. Partia Kaczyńskiego na tym nie straci, bo i tak jest pokazywana w marnym świetle, za to telewizja ucierpi wizerunkowo, widzowie, którzy przechodzą bezrefleksyjnie nad pewnymi sprawami, nad tą kwestią będą musieli się zastanowić.
Przejdźmy do naprawdę ważnej kwestii. Chodzi o wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego podczas wywiadu w programie „Rozmowa Rymanowskiego”, która brzmiała tak: „… jakbym był premierem to odpowiednie służby by pewną sferę w Polsce bardzo dokładnie sprawdziły”, ”mówię o wypowiedziach pewnych panów z różnego rodzaju pism lotniczych i tak dalej, ta sfera zostałaby poddana daleko idącemu sprawdzeniu”. Prezes PiS, co już w Polsce stało się tradycją został wyśmiany, wyszydzony po tych słowa, ale dzisiejsza rozmowa z słowackimi pilotami, którzy latają na samolotach TU-154 rzuca na tą sprawę nowe światło i zmienia wydźwięk oraz zasadność wniosków Kaczyńskiego. Słowaccy piloci stwierdzają coś, co kompromituje nie tylko MAK, ale również „ekspertów” w naszym kraju, na łamach „Naszego dziennika” mówią: „tupolew może wykonać manewr odejścia na drugi krąg z 30 metrów.” dodatkowo zaprzeczają wnioskom MAK-owskim jakoby Tupolew „nie mógł wykonać manewru "touch & go", czyli dotknąć pasa startowego kołami i ponownie nabrać wysokości. - Manewr ten nie jest wyjątkowo skomplikowaną procedurą - mówi Polniser”. Przez tyle dni wmawiano nam, iż jeżeli samolot zejdzie poniżej 100 metrów to nie ma najmniejszych szans, aby go wyprowadzić na drugi krąg to jest straszne może bardziej przerażające jest jedynie to, że nie znalazł się w Polsce, chociaż jeden człowiek, który by tym twierdzeniom zaprzeczył. Po prawdę należało się udać do Słowacji. Koniecznie przeczytajcie dzisiejszą rozmowę z słowackimi pilotami „Słowaccy piloci nie czapkują MAK”.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)