Straszna wiadomość dla sympatyków PO, Platformie nie pomaga propaganda, poparcie spada. Jedynie co pozostało w ręku Prezesa Rady Ministrów to zgrane karty straszenia Kaczyńskim Jarosławem. Kiedyś obawy przed prezesem Prawa i Sprawiedliwości to były asy w rękawieTuska, teraz nastąpiła dewaluacja. Coś co dotychczas funkcjonowało nienagannie dziś budzi niepokój o przyszłość rządzących.
Złupienie OFE, podwyżki VAT, śledztwo smoleńskie, paliwo po 5 złotych za litr, bezrobocie bliskie dwóch milionów, brak reform finansów to zbyt poważne problemy z którymi Platforma wraz z PSL nie potrafią sobie poradzić. Pustka programowa, brak pomysłów na przyszłość stanowią kolejne gwoździe do trumny koalicji rządzącej.
Premier w styczniu 2010 roku zapowiadał wielką letnią ofensywę legislacyjną finansów, później w sierpniu głosił, iż Platforma zaskoczy społeczeństwo jesienną masą ustaw reformujących Polskę. Jesień dawno minęła mamy nowy rok 2011, a oprócz pomysłów jak okraść obywateli „nie ma niczego”. „żeby nie było niczego” przecież to jest program Krzysztofa Kononowicza, byłego kandydata na prezydenta Białegostoku, który w 2007 roku robił furorę w Internecie. Czyżby Platforma nie mając własnych pomysłów na rządzenie przejęła wizję Kononowicza?
Obecni doradcy od pijaru powinni pożegnać się z pracą u boku Tuska. Pomysł wyjazdu w Dolomity, czyli plan schowania głowy w piasek przed raportem MAK był tragiczny wizerunkowo. Lansowanie się na tle budowanego stadionu PGE Arena słabe. W dodatku dla myślących ludzi jest to próba przypisania sobie nie swoich zasług. Prawie cały wysiłek budowy stadionów (oprócz stadionu narodowego) ponoszą miasta organizatorzy. Posługując się suchymi danymi łatwo można wykazać, iż ogrom odpowiedzialności spoczywa na barkach samorządów . Przykładowo koszt wybudowania stadionu Lecha Poznań to 700 milionów złotych z czego udział budżetu państwa w owej kwocie to jedynie 100 milionów, co stanowi 14% kosztów inwestycji. Tak mizerny udział nie przeszkadza premierowi szpanować przed obywatelami. Przykre jest to, że w czasie powodzi w miejscach zniszczeń, Prezes Rady Ministrów spacerując po wałach obarczał lokalne władze odpowiedzialnością mówiąc „Zapamiętajcie, kto co zawalił, kto co spieprzył”. Wtedy nie wypadało dzielić się odpowiedzialnością, za to kilka miesięcy później nie było żadnych przeszkód w podziale splendoru z okazji zakończenia etapu budowy nowoczesnego stadionu. „Sukces ma wielu ojców porażka jest sierotą”.
Lokalne władze odpowiadają za brak remontów wałów i nie inwestowanie w obiekty mogące zmniejszyć straty materialne w swoim rewirze, za to władcy z Warszawy chętnie zgłaszają się do partycypacji w sukcesach. Swoich sukcesów nie mają, przytulą się do innych.
"Nie kłamstwa, lecz prawda zabija nadzieję." — Jerzy Andrzejewski


Komentarze
Pokaż komentarze (2)