kanap kanap
1289
BLOG

Lis, Kuźniar, Meller na linii ognia.

kanap kanap Polityka Obserwuj notkę 13

 


Bożyszcza części Polaków z nieukrywanym żalem połączonym z pogardą i cynizmem do autorów krytycznych komentarzy, pokazują swoje rany. Spójrzcie, wulgarni wyznawcy wiadomej partii znów napisali pełen pogardy komentarz, życzyli śmierci, kalectwa, nie podobała im się jakaś wypowiedź, krytyka pod adresem prezesa, próbują coś zmienić, a może jedynie się dowartościować. Krytykując znane postaci prezentujące siebie na szklanym ekranie, usiłują czerpać garściami z ich blasku.
 
Zdumiewa mnie naiwność autorów tych kwestii. Przecież jak ktoś pcha się na pierwszą linię bitwy, przeważnie poznaje, co za wątpliwe przyjemności niesie z sobą wojenne rzemiosło. Pomijając świrów i wariatów, wypisujących bluzgi pod artykułami itp., którym nie zawsze po drodze z logiką, reszta jest dość przewidywalna. Całość dopełnia poczucie dominacji gwiazdeczek nad szaraczkami, a jak nienawiść definiował Ambrose Bierce: „ nienawiść - uczucie powstające przy okazji zetknięcia się z objawami wyższości innych”. Proste jak konstrukcja cepa.
 
Redaktor naczelny „Wprost”, prowadzący program „Tomasz Lis na żywo” na łamach swojej gazety przekonuje:„Od lat korzystam z prawa krytykowania rządu. Takie moje prawo dziennikarskie, a przede wszystkim obywatelskie. Reakcje na to są z grubsza dwie. Gazetowo-internetowy taliban i tak pluje, miota obelgi, złorzeczy, zarzuca prorządowość, bo kto nie zgłosi akcesu do talibanu, jest niepatriotyczny i prorządowy, nawet gdyby rząd krytykował. Taka antylogiczna logika.” W tym artykuł pt „Jedna ojczyzna, dwa patriotyzmy” Prawo i Sprawiedliwość to fanatycy, a dziennikarze prawicowi to taliban, który liczy na zrażenie mądrej część społeczeństwa - czytaj głosującej na Platformę - do udziału w wyborach.
 
Niekonsekwencja redaktora Lisa w przekazie, w jednym artykule pt „O politycznej impotencji ”przekonuje„jest wielce prawdopodobne, że wynik wyborów zdecyduje się już w marcu i w kwietniu. PO, rząd i premier są w defensywie.”, aby w tekście pt „Gorzkie gody” zaprzeczać sobie twierdząc „Już niedługo zaczną się wymiany ciosów, zobaczymy sierpowe i haki. A ponieważ nikt nikogo tu zbyt wcześnie nie znokautuje, w październiku zobaczymy fascynującą ostatnią rundę” nie dotyczy Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS to Hiob polskiej polityki, który powinien udać się na śmietnik historii, aż ciśnie się na usta by krzyknąć wraz z dziennikarzem spieprzaj dziadu.
 
Jarosław Kuźniar na bloku zawiadamia: „Byłem gejem, pieskiem Tuska; nie umyłem rąk od krwi ze Smoleńska. Byłem dupkiem, rzecznikiem rządu PO, cholernym zaprzańcem. Byłem gnojem z kaprawymi oczami, który Jarosławowi Kaczyńskiemu nawet do kostek nie podskoczy. Byłem mistrzem miłości analnej. Współczesnym Urbanem. Autorem programu wstajesz i rzygasz. Szmaciarzem, ostatnią mendą, tubą rządowych bękartów. Gnidą, która doprowadziła do morderstwa w Łodzi. Dzisiaj przeczytałem, że urodziłem się chujem i skowronkiem nie umrę.”. I ta śmieszna notka pod każdym wpisem blogera Kuźniara: „Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24”, mógłby ktoś przez przypadek pomyśleć, że będzie miał do czynienia z czymś innym, niż to, co może dojrzeć, na co dzień w programach stacji należącej do ITI. To się zdziwi. W świecie Kuźniara PiS „odbiera sobie prawo do współczucia”, Kaczyński „sam prowokuje do ataku”, spotkania przed krzyżem pod Pałacem Prezydenckim to „seanse szaleństwa”, ”Szef PiS, autor tekstu o złej Rosji, nie jest na lekach - jest na dopalaczach.”, Kuźniar słucha prezesa, bo jest „człowiek o skłonnościach masochistycznych”, a o katastrofie pod Smoleńskiem ma tyle do powiedzenia: „Nie trzeba MAK, nie trzeba komisji Millera, żeby zobaczyć, że winna była polska bylejakość…”.
 
Na koniec Marcin Meller naczelny „Playboy” mógł zaświadczyć o swoim prześladowaniu, po tym jak na portalu społecznościowym zamieścił wpis „Walcie się skini w garniturach” o treści:„A więc patrząc na nacjonalistyczne szczucie Jarosława Kaczyńskiego i jego dziennikarzy oświadczam publicznie, że w spisie powszechnym zadeklaruję narodowość śląską, mimo, że mój jedyny związek ze Śląskiem to śląska żona. Taką ohydę jak to straszenie Niemcami i wykluczanie z polskości widziałem w stanie wojennym i czytałem o tym na przykładzie marca 68. Walcie się skini w garniturach.” popłynęła pokaźna struga szamba w wykonaniu internautów. Umęczony redaktor, który chwilę wcześniej opuścił pręgierz z krzykiem pójdę na policję, oświadczył: „Życzą mi pójścia przez komin, żądają by mi odebrano obywatelstwo polskie, wyzywają od żydowskich mend i zdrajców, mojej żonie piszą żeby ulżyła Narodowi Polskiemu i wycięła sobie macicę”.
 
Nie pozostawiając niedomówień, nie popieram krytyki wyrażanej poprzez wyzwiska i epitety. Polemika z autorem tak. Tylko w moim przekonaniu pozbawione takie działania są sensu. Salon trzyma się razem i nic tego nie zmieni, czepianie się ziarenek piasku w kopcu mrówek jest stratą czasu. Wszystkim dręczonym przez ciemny lud dziennikarzom życzę medalu z rąk jaśnie nam panującego prezydenta Bronisława Komorowskiego, za walkę w okupowanej przez Kaczyńskiego Rzeczpospolitej. Ciekawe, jakie telefony, listy, przykrości spotykają szefa PiS, tylu proroków wieszczy w nim zagrożenie dla Polski i świata? Śmieszne rzeczy się zaczynają dziać jak jakiś salonowicz nieopacznie skrytykuje ludzi poza wszelką krytyką, od razu reszta bractwa publicznie wyjaśnia mu jego błąd i skłania do odziania się w wór pokutny (Za swoja książkę jestem chamsko atakowany) i samokrytykę (Kod kulturalny Borata).                 
 
 
 
 
 
 
    
 
 
 







 
kanap
O mnie kanap

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka