Przykład należy brać z ludzi skutecznych i tutaj mało ważne czy w walce z przestępczością, czy może o polityczny sukces. Kwestią kluczową jest wypróbowany, pewny plan działania. Weźmy takiego Gulianiego prezydenta New York w latach 1994-2001, w momencie, gdy obejmował stanowisko miał koncepcję, plan w walce z przestępczością, przemocą w mieście. Sprowadzał się on do prostego założenia, karać nawet za drobne przewinienia, aby żaden obywatel nie czuł się bezkarny. Dzięki konsekwencji i dobrym założeniom odniósł spektakularny sukces. Warto by było, aby politycy PiS poszli już wydeptaną drogą, przetartym szlakiem. Nie pozostawiali niewyjaśnionych spraw z wersją przedstawioną przez politycznego konkurenta.
Podam dwa przykłady, nad którymi Prawo i Sprawiedliwość przeszło do porządku dziennego, a co później rodzi gorzkie owoce. Za kilka miesięcy minie rok od morderstwa politycznego pracownika biura partii w Łodzi przez byłego członka Platformy Ryszarda C.. Może już, co niektórzy zapomnieli, ale ta notatka należąca do mordercy z wyszczególnionymi nazwiskami ludzi do zabicia jest kluczowa. Platforma szybko ogłosiła rzekome intencje zabójcy, chciał zabić po kilku reprezentantów każdej partii, czym rozmyła motyw tego tragicznego wydarzenia. Do historii przeszła konferencja Stefana Niesiołowskiego (PO), który obok sejmowych schodów zawodził twierdząc, że jako jedne z nazwisk figurujących w spisie Ryszarda C. te osiem naboi mogło być dla niego. Uważni obserwatorzy październikowej rzezi mogli zobaczyć i usłyszeć, co miał do powiedzenia bandyta, w kółko powtarzający o chęci unicestwienia Jarosława Kaczyńskiego. Teraz można jedynie deliberować, kto na tej kartce był ujęty. Lista powinna być upubliczniona!
Druga sprawa jak zwykle, chociaż z pozoru błaha, niesie ze sobą spory ładunek złych następstw. Chodzi o działania komendanta straży miejskiej Zbigniewa Leszczyńskiego, a precyzyjniej oskarżenie posła Joachima Brudzińskiego o znieważenie funkcjonariusza publicznego. Zgodnie z treścią pisma skierowanego na ręce Marszałka Sejmu przez komendanta parlamentarzysta miał użyć w stosunku do strażnika miejskiego zwrotu „spierdalaj stąd”. Pan Brudziński zaprzeczył nazywając zarzuty ordynarnym kłamstwem. „Radio Zet” podało informację o pozwie przeciwko panu Leszczyńskiemu. Czy to prawda i co dalej? Tymczasem jak informuje portal, „niezalezna.pl”: „Samuel Pereira, rzecznik Solidarni 2010 otrzymał pismo, w którym został wezwany do osobistego stawiennictwa się w jednym z oddziałów Straży Miejskiej w celu złożenia wyjaśnień w sprawie wykroczenia z art.51 Kodeksu Wykroczeń ”. Dalej jest jeszcze lepiej „Pierwszy zarzut dotyczy zakłócania porządku. Co ciekawe, podczas legalnej demonstracji (!!!), która odbyła się 18 kwietnia. O drugim zarzucie przez dziesięciolecia powinni uczyć się studenci prawa. Pereira można stanąć przed sądem, bo rzekomo złamał prawo przez stwierdzenie „lepiej żeby Hanka nie wiedziała gdzie pracuję”.”.
Na koniec pod rozwagę pozostawiam słowa Władysława Grzeszczyka: „Łącząc kłamstwo ze strachem węzłem współpracy - można mieć pewność, że się same nigdy nie rozwiążą.”.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)