Bardzo nie podoba mi się ten typ show zaproponowany na początku tygodnia w programie „Tomasz Lis na żywo”. Żartując pokusiłem się o analizę starcia Kaczyński-Lis, teraz po widowisku Hofman-Gugała już bez żartów stwierdzam niszczycie państwo ten piękny zawód. Do niedawna naiwnie myśląc miałem nadzieje, że profesjonalista potrafi zachować bezstronność, trzyma nerwy na wodzy, nie tworzy rzeczywistości, ale ją relacjonuje i przede wszystkim nie wywyższa się nad zaproszonym gościem. Dodatkowo dziennikarz formułując sądy w programie –co już jest samo w sobie zachowaniem dziwacznym – jest w stanie przytoczyć kilka przykładów potwierdzających wygłaszane zdanie. Jak mam przyjąć zapewnienia pana Gugały o najlepszych relacjach z sąsiadami za czasów koalicji PO-PSL, gdy nie podaje ani jednego argumentu za. Co się dzieje z Możejkami, jak Tusk pomógł Polakom na Litwie, dlaczego rura z gazem tak płytko został wkopana, jak to się stało, że „przyjaciele” Rosjanie nie chcieli widzieć w nas partnerów podczas smoleńskiego śledztwa, z jakiego powodu - z teorii - w partnerskiej UE Niemcy i Francuzi mogą wspierać swój przemysł z publicznych pieniędzy, a Polska nie itp. itd.? Zastanawiam się, na czym polega obecny problem, czy przypadkiem dziennikarze nie stali się celebrytami pragnącymi pokierować gromadą swoich sympatyków? Z jakiego powodu doświadczeni pracownicy telewizji wypowiadają słowa, które uznają za dogmaty – a jak wiemy dogmatów nikt nie musi dowodzić? Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie rezygnacja z oglądania TV? Rezygnacja bez żalu.
link do strony polsatu: komentarze po rozmowie na dole strony


Komentarze
Pokaż komentarze (14)