Warszawa nie znajduje się w zasięgu rakiet terrorystów z Mali, którzy zapewne nie mają nawet pojęcia gdzie Polska leży. Niemniej jednak, jako kraj aspirujący do roli wiodącego w kształtowaniu europejskiej polityki bezpieczeństwa, nie możemy pozwolić sobie na obojętność wobec wyzwania, jakie stoi przed południem Europy. Po pierwsze nasze nawoływania do wzmocnienia polityki bezpieczeństwa UE straciłyby na wiarygodności, po drugie jeśli okażemy obojętność wobec zagrożenia dla południowej flanki UE, to możemy się spodziewać, że duża część UE odpłaci nam pięknym za nadobne, kiedy będziemy skonfrontowani z zagrożeniem ze wschodu. Ponadto tym razem nie chodzi jedynie o solidarność europejską lecz o to, by sprostać wyzwaniu, które ma fundamentalne znaczenie dla całej wspólnoty i które może zmienić strategiczne położenie Europy. Jeśli Mali lub inne państwo w regionie staną się Afganistanem, jeśli chaos będzie się szerzyć w rejonie Sahelu i w Afryce Północnej to wcześniej czy później cała UE będzie zagrożona, włącznie z Polską.




Komentarze
Pokaż komentarze (27)