Szperam czasem w archiwach. Różnych. Przeszłość bywa bardziej interesująca niż teraźniejszość. Z punktu widzenia czasu jaki upłyną. O przyszłości nie ma co myśleć. Raz, że boli głowa. Dwa, że horror można obejrzć na DVD. Bez wymyślania. I tak nie będę kreatywniejsza od wizji rządzących. Jakież to oni filmy oglądają, że tak tworzą...
Wpadł mi do ręki albo w oko, jak kto woli, felieton Marka Króla z czasów, kiedy Wprost - Wprost znaczyło i dawało się czytać. Koniec sierpnia 2009 roku. Koniec wakacji niechybny. Co też zmotywowało Marka Króla, że tak wgłębił się w to żeńskie "G", o którym tylu słyszało a niewielu znalazło?...
Cokolwiek to było doprowadziło Marka Króla do wniiosku, że Rosjanie nie mają punktu G. W żadnym miejscu. - Ich punkt G ulokował się we Władimirze Władimirowiczu Putinie- dowodził felietonista. - 70 procent społeczeństwa, jak pokazują badania, podnieca sam Putin. Ta pozycja punktu G w Rosji nie zmienia się od dziesiątków lat, a rolą społeczeństwa jest podniecać przywódcę".
Gdzie punkt G miały inne nacje w tym czasie, według Marka Króla?
Nicolas Sarkozy (jeśli ktoś jeszcze pamiąta, kto to?) - Carla Bruni za swój punkt G dostała samolot o dźwięcznej nazwie Carla ONE. prezent podatników dla swojego punktu G kosztował ledwo 58 mln euro
Michelle Obama za pomoc w odnalezieniu punktu G otrzymała od małżonka jedynie ogródek warzywny przy Białym Domu. Myślę sobie, że amerykański podatnik szybko wybiłby wodzowi wszelkie punkty z głowy, także te za pochodzenie.
- Wolę nie myśleć, jaki wrzas - i słusznie - podniósłby się w Polsce, gdyby Lech Kaczyński kupił żonie motolotnię i nazwał ją Maria One -dywagował Marek Król (przypominam, że był rok 2009). - Nawet gdyby dla równowagi adoptował dzieci tak jak Angelina Jolie, nawet gdyby były one czarne, a ojcem duchowym byłby Donald Tuskl, to Lechowi Kaczyńskiemu nic by to nie pomogło. Od kiedy nasze premier znalazł punkt G polskiego społeczeństwa, i to chyba bez pomocy żony Małgorzaty, konkurentom pozostał tylko samogwałt.
Co albo kto obudził punkt G u naszych zachodnichh sąsiadów odsyłam do felietonu...
A ja tak sobie leżę i myślę, że w roku 2012 w Polsce wielu znalazło swój punkt G, który ich podniecił a nawet rozgrzał by nie rzec rozpalił, że złoto topić...


Komentarze
Pokaż komentarze