Nie mam wątpliwości. Premier polskiego rządu to tylko Pełniący Obowiązki z ramienia ParaObywatelskiego ugrupowania interesu PPP czyli partnertwa publiczno-prawnego.
Za nic nie odpowiada, na nic nie ma wpływu, o sprawachj ważnych dowiaduje się z prasy, służby go olewają i nie informują, instytucje państwowe także samo. Ba, nawet olewają go własne struktury partyjne nad pięknym polskim morzem i nie mówią, że oszust sponsoruje paraobywatelskie inicjatywy... Jednym słowem, chłopina siedzi na stołku, sprawdza, czy pobory wpływają na konto i zaczytuje się w klasykach: cicho wszędzie, głucho wszędzie... Nawet własny syn go nie szanuje. Ojciec mówi, że to be - a syn na to, głaszcząc się po kieszweni: cacy cacy... buch ojca po glacy...
Ale wracając do meritum. Znaczy, do pełniącego obowiązki premiera.
Schodząc na tzw. doły przepisy prawa pozwalają na poziomie gminy wiejskiej czy miejskiej takiemu wójtowi lub burmistrzowi czy prezydentowi powierzyć pełnienie obowiązków kierowniczych na chwilę, nim włodarz nie znajdzie kompetentnej osoby, wyłonionej według procedur kwalifikacyjnych. Zgodnie z art. 21 Ustawy o pracownikach samorządowych osoby takie powinny posiadać odpowiednie kwalifikacje do pełnienia powierzonych im obowiązków.
Do pełnienia najważniejszej funckji w państwie za kwalifikacje wystarczają namaszczenia partyjne. I choć to paranormalne - do zarządzania wielomilionowym organizmem żywym - jakim bez wątpienia jest wspólnota danego obszaru terytorialnego - wystarczy mieć namaszczenie partyjne, być na ten przykład historykiem z doświadczeniem prac wysokościowych, grzać latami miejsce w ławach sejmowych czy senatorskich i już się można pochwalić z siłą wodospadu: ja tu rządzę i wszystko co ludzkie jest mi od dzisiaj obce... Oczywiście, jeśli to ludzkie nie pochodzi z kręgów działań wyżej opisanego PPP mojej partii...
Tymczasem wybraniec pełniący obowiązki na samorządowych szczeblach władzy w istocie jest - a przynajmniej powinien być - na chwilę, bo zastępuje tylko kogoś na tym stanowisku. Samo powierzenie obowiązków w tym wypadku nie wymaga wszczęcia jakiejś specjalnej procedury, bowiem jest to suwerenna decyzja włodarza jako pracodawcy w danym samorządzie. co ważne. Powierzenie obowiązków może trwać trzy miesięce w roku kalendarzowym, do wyłonienia w drodze konkursu odpowiedniego kandydata, posiadającego kwalifikacje do pracy na danym stanowisku. Wyobraźmy sobie, że na stanowisku skarbnika miasta czy głównego księgowego zatrudnimy historyka albo psychiatrę. No chyba, że będą mieli wymagane na to stanowisko kwalifikacje.
Premier rządu mojego kraju pełni obowiązki - w skrócie P.O. - od kilku lat. Dyskryminuje tym samym p.o. na dole, gdzie nie ma takiej opcji. Przynajmniej w teorii.
Pełni obowiązki i ze spokojem może mówić, jak niejaki Władyś Kargul w samolocie do Ameryki: nareszcie człowiek czuje się jak sołtys - wysoko siedzi i za nic nie odpowiada...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)