Baju baju bajka... polityka Jarka na nienawiści stała - miłości i solidarności się bała...
Donald I Wybawiciel wyciągnął swój korzeń solidarnościowy i razem z miłością rzucił w pokonaną twarz Jarosława I Mściciela, by wiedział , że przegrał bywszy kawalerem, co to o związkach i polityce w związku wiedział mniej, niż mały Kazio w piaskownicy o dorosłym świecie. Pokonany Jarosław I miał zrozumieć, że "Nie ma wolności bez solidarności, a solidarności bez miłości"...
- Przez ostatnie lata spieraliśmy się o to. Jestem dumny, że udało nam się przekonać Polaków, polską opinię publiczną, że te dwa fundamenty nowoczesnej Polski, te dwa wielkie marzenia Polaków, które narodziły się w sierpniu roku 1980, marzenie o wolności i solidarności, że na nowo wróciły do wspólnego domu. Ta koalicja, ten rząd są po to, aby nikt więcej w Polsce nie odważył się więcej przeciwstawiać wolności i solidarności. A tym, którzy czasami powątpiewają, czasami powątpiewają w to, że życie publiczne, że polityka, że władza mogą być wolne od tych przygnębiających wad i przywar, że życie publiczne może być nacechowane uczuciami i wartościami szlachetnymi. Przypomnę słowa Ojca Świętego wypowiedziane w Sopocie, też dlatego tak dobrze je pamiętam, kiedy mówił nawiązując do hasła, część z nas na tej sali to hasło aż do zdarcia gardeł wykrzykiwało w roku 1989 i 1989. To było hasło "Nie ma wolności bez solidarności". A Ojciec Święty powiedział w Sopocie: "Ale pamiętajcie też, że nie ma solidarności bez miłości". I ja wiem, że niektórzy na tej sali czasami uśmiechają się wątpiąc w to, że te słowa mają głęboki sens. Ja wierzę, bardzo wierzę w sens tych słów. I wiem jedno, prędzej czy później wy, i wy w sens tych słów też uwierzycie, bo one naprawdę mają głęboki sens.
Donald I święcie wierzył w słowa Ojca Świętego, wypowiadziane w nadmorskim mieście. I tak sobie postanowił, że nadmorskie kurorty będzie szczególnie miłował. A nawet solidaryzował się z różnymi grupami społecznymi przez złośliwych nazywanych interesu, a nawet mafijnymi . Ale Donald I był ponad tych maluczkich. On już wtedy wiedział, że zawsze będą mu zazdrościć zwycięstwa ludzie Jarosława I i on osobiście. Bo oni tak tego morza nie kochali jak On - Donald I POmocny i mocny siłą POmorza i morza i ogólnie. Bo chciał dać swoim rodakom normalność.
- I kończąc te refleksje chcę państwu powiedzieć, że jako bardzo ważne zobowiązanie wspólnie z premierem Waldemarem Pawlakiem i naszym gabinetem traktuję słowa, które słyszałem wielokrotnie w ostatnich tygodniach. To słowa zwykłych ludzi, którzy na dziesiątkach spotkań mówili o jednej wielkiej potrzebie, potrzebie normalności.
Bo naród domaga się normalności. A jak taka jest wola narodu, to On nie ma wyjścia. Normalnie musi dać pożyć rodakom. I normalnie ci, którzy klepali biedę niech klepią dalej-żeby normalnie mieli, a ci, co do luksusu przywykli i w biznesie się normalnie odnajdywali - niech normalnie mają zielone światło dla swoich interesów. By wszystkim żyło się lepiej, choć normalnie...
- Czego chcą tak naprawdę Polacy? Polacy chcą normalnego rządu w normalnym kraju, gdzie ludzie wiodą normalny żywot. Żywot ludzi przyzwoitych, wolnych, żywot ludzi, którym żyje się coraz lepiej, z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc. Nic więcej. Ale aż tyle. To jest wielkie zobowiązanie. Wiem, że ostatnie lata debatę publiczną ożywiały próby numerowania Rzeczypospolitej. I wiem, że niektórzy z Państwa także chcieli być może by usłyszeć ode mnie, za którym numerem opowiada się premier nowego rządu i jego gabinet. Chcę Państwu powiedzieć, że ceniąc dorobek III Rzeczypospolitej, że podzielając większość marzeń i oczekiwań tych, którzy formułowali ambitny projekt IV Rzeczpospolitej. Ceniąc i akceptując i rozumiejąc niecierpliwość szczególnie najmłodszych, którzy mówią: a może piąta. Chcę jednak Państwu dzisiaj tu z tego miejsca powiedzieć, że nie będę numerował Rzeczypospolitej i będę w całym expose mówił o tym, o czym tęskniliśmy zawsze, do czego tęskniliśmy zawsze. O najjaśniejszej Rzeczpospolitej.
Od 21 października 2007 roku poddani Donalda I mieli wieść żywot światły. Koniec z ciemnogrodem Jarosława I Mściciela, co to tylko łby chciał ścinać i szubienice stawiać. Ten rozwinięty kaganek światłości i nowego miał dzierżyć w swych uczciwych i praworządnych dłoniach On-Donald I Wybawiciel.
- Szanowni Państwo! Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kiedy w kampanii wyborczej przekonywałem Polaków, że uda nam się dogonić najbardziej rozwinięte kraje Europy, mówiłem z pełnym przekonaniem. To nie był chwyt propagandowy. Wiem, że my Polacy możemy tego dokonać i wiem, że nie wszyscy odnajdują w sobie wiarę w to, że Polacy mogą tego dokonać. Mam nadzieję, że te słowa, które wypowiem i mam nadzieję, że praktyka naszego rządzenia przekona tych wątpiących w to, że Polacy są zdolni do takiego skoku, że uwierzą w siły własnego narodu. Ja wierzę.
Dlaczego tę szansę widzimy tak przejrzyście, dlaczego tak dobitnie odczuwamy ten moment przełomu, w jakim Polska się znajduje? I wiem, że to jest uczucie nie tylko naszego rządu i istotnej części tego parlamentu, ale bardzo wielu naszych rodaków.
Po pierwsze, wszyscy, którzy wyznają nierozdzielność zasady wolności i solidarności zrozumieli, że ta synteza jest warunkiem niezbędnym, pierwszym i najważniejszym, aby ten skok cywilizacyjny się dokonał. Wszyscy, którzy sobie nawzajem ufają bo jak wspomniałem zaufania w ostatnich latach brakowało nam wszystkim najbardziej. I to zaufanie między ludźmi a władzą, pomiędzy ludźmi, między środowiskami, to zaufanie staje się dzisiaj polską racją stanu.
W kraju miała zapanować normalnośc, jak już wiemy, dlatego Donald I obiecal wspierać przedsiębiorczość. Powszechną zaradność i kreatywność w poszukiwaniu nowych źródeł dochodów polaków, którzy znali się na przedsiębiorczości i pomnażanie dóbr było dla nich normalnością:
- W gospodarce rynkowej opartej na dobrowolnej współpracy obywateli zaufanie ma znaczenie pierwszorzędne. Oznacza ono przede wszystkim przekonanie, że korzyści jakie każdy czerpie ze swojej aktywności gospodarczej, pracy najemnej lub prowadzenia firmy będą proporcjonalne do realnych efektów tej aktywności. To oznacza prawo do sprawiedliwej płacy, ale też do uczciwie wypracowanego zysku. Będziemy stanowczo zwalczać naruszenia praw pracowniczych i będziemy równocześnie działać na rzecz umocnienia szacunku dla ludzi, których przedsiębiorczość i fachowość tworzy miejsca pracy dla innych. To oni są źródłem dochodu, dzięki którym państwo może lepiej realizować swe konstytucyjne funkcje. Będziemy wspierać przedsiębiorczość, wreszcie zmienimy prawo. I to jest twarda zapowiedź, które przedsiębiorcom nie pomaga, a utrudnia ludziom działalność gospodarczą.
Naczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie w związku z tym stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych. Dotyczy to i musi dotyczyć wszystkich. I tych mniej zamożnych i tych bogatszych. Wszyscy mają prawo do tego, aby państwo przyjęło wreszcie kierunek na obniżanie podatków i danin publicznych. Będziemy prowadzili tę politykę rozważnie, to musi być rozważny marsz. Ale chcę, aby to był marsz zawsze w jednym kierunku, zawsze w kierunku niższych podatków i zawsze w kierunku rezygnacji z nadmiernych, często zbędnych danin publicznych, jakie obywatel płaci na rzecz administracji. Wiem, że jednocześnie musimy zapewnić wzrost płac pracownikom sektora publicznego.
Donald I zobowiązal się jednak, że będzie wladcą wszystkich poddanych. Nikogo nie będzie faworyzował. Ci, którzy są poza układem albo obcy jest im duch przedsiębiorczości otrzymają pomoc z sakwy państwowej, by motto polityki miłości i solidarności nie tylko słowem, ale i ciałem stało:
- O nikim nie wolno nam zapomnieć ani też, jak to czasem miało miejsce w przeszłości, nikogo nie będziemy faworyzować tylko dlatego, że należy do lepiej niż inne zorganizowanej grupy zawodowej czy lobby. To jest kluczowe przesłanie mojego rządu. Pomoc ze strony państwa mają otrzymywać ci najsłabsi, a nie ci najsilniejsi. Chcemy pomóc, także poprzez wzrost płac, nie tym, którzy najskuteczniej potrafią walczyć o swoje prawa, ale tym, którzy pozbawieni są szansy twardego egzekwowania swoich praw i korzyści. Sprawiedliwe państwo bierze pod opiekę zawsze najsłabszych, nigdy najsilniejszych. I dlatego starannie i stanowczo, szukając sposobów i środków, aby zapewnić wzrost płac najbardziej potrzebującym i tym zależnym od środków publicznych, będziemy się przeciwstawiać tym wszystkim, którzy przyjmą strategię "wyrwać jak najwięcej", wydrzeć ile kto zdoła. Bo każda nieroztropnie wydana złotówka na tych, którzy najgłośniej krzyczą jest równocześnie złotówką zabraną tym, którzy nie mają takiej siły przebicia, ale tej złotówki publicznej potrzebują najbardziej.
Donald I Wybawiciel wiedział, że dobrobyt jego poddanych drogą do strefy euro jest wiedziony. Toteż podjął się wiekopomnego dzieła wprowadzenia swojego kraju do cywilizacji, o jakiej tylko można było śnić za panowania Jarosława I Mściciela, który kmiotkiem był prostym i salonów się bał. Dlatego i ludowi swemu gorąco odradzał tę ścieżkę. Nieufność do innych narodów wzbudzał, zniechęcał groźbami i karami starsząc. Taki to był ten Jarosław.
- Budowa wzajemnego zaufania wymaga, by polityka gospodarcza rządu oparta była na realnych podstawach, by jej horyzont wybiegał poza termin kolejnych wyborów. Państwo, które żyje na kredyt, nie będzie dla obywateli godne zaufania. Deficytu budżetu oznacza stały wzrost długu publicznego i wysokie koszty spłaty odsetek od tego długu. W projekcie budżetu na przyszły rok poprzedni rząd przewidywał, że koszty te przekroczą 27 mld zł. Te pieniądze można by przeznaczyć na budowę nowych dróg, na oświatę czy na poprawą bezpieczeństwa. Niestety, tak się nie stanie, bo państwo wydawało, nie tylko w tych ostatnich dwóch latach, więcej niż zarabiało. Żeby zbudować w tej dziedzinie zaufanie, zaufanie społeczne, także zaufanie ludzi do własnego państwa, potrzebne jest ograniczenie wzrostu długu publicznego. Dług publiczny nie może narastać w takim tempie jak do tej pory. W ciągu kilku lat budżet należy doprowadzić do stanu bliskiego równowagi. Tylko w ten sposób możemy trwale odsunąć groźbę ponownego wzrostu podatków i nagłych cięć wydatków socjalnych czy płac w sektorze publicznym. Dążenie do tego celu zrównoważonego budżetu wynika także z traktatów Unii Europejskiej. Uczyni to naszą drogę do wspólnej waluty, do wspólnej waluty europejskiej łatwiejszą! bezpieczniejszą. To będzie jeden z głównych celów naszego rządu, aby droga do wspólnej waluty była bezpieczna z punktu widzenia państwa i obywateli. Stabilny budżet to także gwarancja zwiększonego napływu inwestycji zagranicznych, jednego z ważniejszych czynników szybkiego wzrostu gospodarczego.
Wiadomym jest, że jak ludzie się bpogacą to nie chcą płacić podatków. Takie amber albo gold to nieposłuszeństwo obywatelskie nawet wypowiedzieć mogą i do wspólnej kasy płacić nie zechcą. A takiego podrywania autorytetu Donaldowi I nie było trzeba. Dlatego na wszelki wypadek zapowiedział obniżenie podatków:
- W polityce gospodarczej stajemy zatem wobec konieczności godzenia celów na krótką metę sprzecznych. Słyszałem od razu reakcje w ławach opozycji, kiedy mówiłem o naszym zamiarze równoczesnego obniżania podatków i danin i wzrostu płac w sektorze publicznym i trzymania tego w ramach, odpowiedzialnych ramach budżetu, czyli szukanie równowagi budżetu. Wydawałoby się, że cele sprzeczne, że niemożliwe. Chciałbym państwa przekonać nie tylko tymi słowami ale także praktyką mojego gabinetu, że to jest możliwe.
Po pierwsze, zgodzicie się państwo ze mną i nie znajdę na tej sali nikogo kto by wstał i powiedział patrząc ludziom w oczy, że chciałby na przykład podwyższyć podatki albo obniżyć zarobki albo mniej wydawać na infrastrukturę. Wszyscy, jak tutaj jesteśmy, kiedy zwracamy się do opinii publicznej, wszyscy bez wyjątku, mówimy o naszej odpowiedzialności za budżet, o tym, że chcemy obniżać podatki, że chcemy wzrostu płac i większych wydatków na infrastrukturę. I chciałbym powiedzieć państwu, że jeśli rozumie się dobrze na czym polegają warunki wzrostu gospodarczego i na czym polega szansa europejska, ci wszyscy także zrozumieją, że te cele są tylko pozornie sprzeczne, bo tylko umysły zanurzone w takiej ponurej socjalistycznej przeszłości rozumują o gospodarce w kategoriach gry o sumie zerowej, że jak stąd się zabierze, to tu przybędzie, a jak tu przybędzie, to tam musi ubyć. Nie bierze się pod uwagę tego, co najpiękniejsze w wolnej gospodarce, co najważniejsze w wolnej gospodarce. Nie bierze się pod uwagę tego, że wolni ludzie, nieskrępowani zbyt wysokim podatkiem, zbyt skomplikowanymi przepisami, że wolni ludzie wytwarzają coraz więcej dóbr. To jest istota demokratycznego kapitalizmu, to jest istota polityki, którą chcemy zaproponować dzisiaj Polakom - liberalnej polityki gospodarczej i solidarnej polityki społecznej. To jest dokładnie taka recepta - wolność gospodarcza, bez której rozwój zamiera i solidarność społeczna, bez której rozwój gospodarczy przestaje służyć ludziom i staje się celem samym w sobie. Do tego mamy tę wielką szansę europejską. To jest dokładnie ten moment historyczny. Ze smutkiem stwierdzam, że przez te dwa lata niedostatecznie wykorzystany, w którym wyzwalając poprzez swobody gospodarcze ograniczanie podatków i przepisów tę wielką energię Polaków, a więc dają szansę wzrostu, równocześnie możemy wykorzystać środki europejskie w taki sposób, aby ta zrównoważona polityka wzrostu płac, obniżania podatków i danin i odpowiedzialności budżetowej, stała się wreszcie faktem. Tak, proszę państwa, tak prowadzona polityka daje nam szanse na zrealizowanie wielkiego snu Polaków o naszym własnym narodowym cudzie gospodarczym. Tylko taka polityka daje te szanse.
Fachowcem był Donald I, na historii się znał, wnioski wyciągać umiał, to i potrafił przewidzieć wysokie tempo wzrostu gospodarczego, które niechybnie nadejść musi pod Jego panowaniem. Wiedział wszak doskonale, jaki leniwy był Jarosław I i że siły swe skupił na walce z wyimaginowanym wrogiem, który w kraju się zagnieździł i od lat zwalczyć się nie dawał:
- Mógłbym dużo mówić o zaniechaniach w sferze gospodarczej i błędach poprzedniej ekipy, ale wolę skupić się na tym co pozytywne i na nowych wyzwaniach. I nie tylko dlatego, że Polacy oczekują programu na przyszłość, ale także dlatego, że wierzę, że będziemy z opozycją, i z tą z lewej strony i z prawej strony, współpracować, szczególnie jeśli chodzi o kwestie gospodarcze. Dlatego wolę mówię o pozytywach. Wolę mówię o tym jak przywrócić wysokie tempo wzrostu gospodarczego. Wiem, że... Wiem, że w ostatnich miesiącach pojawiły się symptomy, które nie dają podstaw do łatwego optymizmu. Konieczne będzie wsparcie tej polityki wzrostu odpowiedzialną polityką finansową Narodowego Banku Polskiego, bo nie możemy dopuścić do wzrostu inflacji, a tu jesteśmy także bardzo czuli na sygnały z ostatnich miesięcy. Dobrze wszyscy wiemy, że czeka nas bardzo poważna odpowiedzialna praca, aby te sygnały nie zamieniły się w rzeczywistość. Zdajemy sobie sprawę, że istnieje ryzyko spowolnienia gospodarki światowej, na co nie mamy wpływu, podobnie jak nasi poprzednicy. I dlatego wymaga to zmniejszenia deficytu w stosunku do projektu przedstawionego przez poprzedni rząd. Powtarzam: musimy podjąć wspólny wysiłek, aby zmniejszyć deficyt, biorąc pod uwagę niektóre wskaźniki światowe, aby zmniejszyć deficyt w porównaniu do tego, jaki poprzednicy zaplanowali.
Świadomość odpowiedzialności za rok następny Donald I miał przeogromną:
- Konieczność uchwalenia budżetu na 2008 rok w ściśle określonym terminie, wicie państwo jakie pułapki czyhają na tych, którzy nie zdążą w ściśle określonym terminie uchwalić budżetu, ta konieczność drastycznie ogranicza możliwość manewru. Ale zrobimy wszystko, żeby w tym krótkim czasie, jaki nam pozostał tych kilka manewrów wykonać tak, aby budżet był bardziej zrównoważony.
Jeśli nasz rząd ma przekonać Polaków, że jest szansa na lepsze czasy i że warto w tę przyszłość inwestować, to musimy udowodnić, że te pierwsze kroki w najbliższych tygodniach, to kroki w realizacji przemyślanej i długofalowej strategii rozwoju, a nie gaszenie pożarów które powstały ze względu na kilka nierozważnych, nie do końca przemyślanych decyzji w przeszłości. Dlatego w sejmowych pracach nad budżetem na 2008 r. zapewnimy większe środki na rozwój, w tym na wyższe niż planowano wydatki na edukację. W 2008 r. opracujemy i przedstawimy Wysokiej Izbie projekty zmian systemowych wspierających przedsiębiorczość. Praca musi znaleźć swój finał, praca w tych kwestiach w 2008 r. I Główny kierunek tych naszych propozycji w tych najbliższych miesiącach to radykalne uproszczenie prawa gospodarczego, prawa podatkowego i trybu poboru składek ZUS. Wprowadzenie ale wreszcie na serio zasady jednego okienka przy zakładaniu firmy, usprawnienie sądownictwa gospodarczego i realne skrócenie okresu sądowego egzekwowania należności . Rok 2008 będzie też stał pod znakiem racjonalnego ograniczenia listy przedsiębiorstw" uznawanych za strategiczne a więc pozostających we własności, we władaniu państwa.
Reformator zaścianka europesjkiej wspólnoty wiedział, że tylko własniość prywatna da potęgę i krajowi i Jemu - Donaldowi I. Rządź i dziel gwarancją wieloletności rządów gwarancją:
- Należy radykalnie przyspieszyć prywatyzację tak, aby podnieść efektywność przedsiębiorstw, wzmocnić ten trend na wzrost inwestycji i zmniejszyć obciążenie państwa kosztami obsługi długu publicznego. I nie będzie to, nie jest to zamierzenie doktrynalne. Nie interesuje nas prywatyzacja dla samej prywatyzacji, ale interesuje nas przełamanie fatalnego impasu z ostatnich dwóch lat. Bo my wierzymy, tak wierzyli nasi przodkowie, że rękojmią sukcesu gospodarczego, podobnie jak rękojmią wolności osobistej jest własność, własność prywatna w gospodarce. Nie boimy się tego. Jeśli na serio traktujemy potrzebę rozważnego, odpowiedzialnego i równoczesnego wzrostu, zwiększenia wydatków w sferze publicznej i obniżenia podatków i danin, to musimy zrozumieć i uwierzyć, że warunkiem wstępnym jest zbudowanie najlepszych z możliwych okoliczności dla wzrostu gospodarczego, a więc dla ludzi, na których kreatywność, innowacyjność, przedsiębiorczość można liczyć. Żeby móc więcej wydawać, czy to na infrastrukturę, czy na wzrost wynagrodzeń w sferze publicznej, musimy dać szanse tym, którzy nie oczekują pieniędzy od państwa, oczekują więcej swobody, więcej samodzielności, więcej zaufania do ich przedsiębiorczości. To jest warunek sine qua non, aby państwo mogło skutecznie wywiązywać się ze swoich zobowiązań wobec ludzi, za których bierze odpowiedzialność. Maksimum wolności, swobody i zaufania wobec tych, którzy pomocy nie potrzebują, którzy samodzielnie są w stanie budować swoje i innych ludzi powodzenie gospodarcze.
I jak na ludzkiego pana przystało obiecał z miłością i solidarnością: - I maksimum pomocy tym, którzy z różnych powodów nie mogą być samodzielni.
Jak kochać to księcia a jak obiecywać to po królewsku. Skoro powiedziało się a - trzeba powiedzieć także b. Inwestycje w rozwój bez biurokracji obiecał Donald I:
- Dlatego tak ważne będzie dla nas w tym inwestowaniu naszych publicznych pieniędzy w przyszłość, inwestowanie w wydatki o charakterze rozwojowym, a więc promujących właśnie przedsiębiorczość i innowacyjność. Gospodarka wiedzy, czy społeczeństwo wiedzy to naprawdę może i musi stać się w Europie także polską specjalnością. Skoro jest tak, że ludzie dzięki własnemu wysiłkowi, tak jak np, liczni polscy informatycy potrafią wygrywać najbardziej prestiżowe konkursy na świecie, to znaczy że ten talent, ta możliwość, ten potencjał tkwi w Polakach. My nieudolnymi decyzjami, złymi przepisami paraliżujemy rozwój tego talentu. Stawka na innowacyjność, na przedsiębiorczość to jest też wynik.
To musi być wynik zaufania do ludzi. Że oni lepiej od biurokraty, od urzędu, od kolejnej ustawy, kolejnych przepisów, poradzą sobie z tym wyzwaniem. Pewnym ukoronowaniem działań na rzecz przywrócenia gospodarce pewnej stabilności i zdolności do szybkiego wzrostu, będzie przyjęcie przez Polskę wspólnej waluty europejskiej, czyli wejście do strefy Euro. Musimy odpowiednio przygotować się do tej zmiany tak, by proces przechodzenia na wspólną walutę był bezpieczny dla gospodarki i jak najbardziej korzystny dla zwykłych ludzi. Nie będziemy się trzymać żadnej doktryny. Tu, podobnie jak w codziennym życiu i jak w innych zadaniach politycznych i gospodarczych, zdrowy rozsądek też będzie bardzo, bardzo potrzebny.
W interesie Polski leży, abyśmy przygotowani do wejścia byli jak najszybciej. I ten rząd zrobi wszystko, doceniamy też wysiłki poprzedniej ekipy w tej mierze, zrobi wszystko, aby Polska była i Polacy jak najszybciej przygotowani, żebyśmy bezpiecznie przez ten okres przeszli. Ale bezpieczeństwo zwykłych obywateli w tym procesie będzie dla nas przykazaniem numer jeden.

fot.Wojciech Olkuśnik/AG
cdn...


Komentarze
Pokaż komentarze