Ach ten Michał Boni. Ścigać, śledzić, kontrolować. Ot, taki nawyk z przeszłości chyba pupila premiera, który pupila wypuścił dla zbadania gruntu. Czy podatny jest i słupki poparcia wytrzymują, czy siać tego maku nie wolno, jak się nie wie jak. I choć Donald Tusk podziela intencje szefa MAC Michała Boniego - wymowna zbieżność z MAK - w sprawie zwalczania mowy nienawiści, to jednak z ostrożności słupkowej jak mniemam, nie jest przekonany, że potrzebne jest rządowe ciało monitorujące przejawy owej złej mowy czy wymowy...czy jakoś tak. A Boni uparciuch się upiera, że konieczna jest edukacja i promocja pozytywnych zachowań.
I trudno się dziwić Panu Premierowi. Jak skinie ręką na zgodę i Boni zrobi swoje, to nie będzie Pan Premier mógł powiedzieć, że:
"Smoleńsk to nie paliwo dla sekty politycznej"
a minister Pana Premiera nie będzie mógł powiedzieć, jak kiedyś w kampanii wyborczej:
"Jeszcze jedna bitwa, dorżniemy watahy".
Ale fajnie po raz kolejny zostać dobrym wujkiem. Zwłaszcza, jeśli premier ma żołnierzy, których może bez obaw wysłać na zwiad. Takiego na ten przykład Boniego, który po TW nie może liczyć na stanowiska w innych rządach. Raczej...


Komentarze
Pokaż komentarze