Brunona "zamachowca", który przez pomyłkę prokuratury i ABW - nie wykluczam, że prokuratora Szeląga, który twierdzi, że nie widzi trotylu w trotylu, kiedy trotylu ma nie być - zostaje bezprawnie przetrzymywany. Chęć posiadania trotylu, którego w ilości czterech ton i tak nikt nie widział u Brunona, nie jest przestępstwem, albowiem każdy obywatel posiada ów materiał w paście do butów oraz w dezodorancie. A niektórzy nawet na mundurach. Czy prok. Szeląg też? Nie wiem. Może ktoś sprawdzi. A może on sam, zanim wybuchnie... Może nie on, ale kolejna afera.
Wobec powyższego, krakusa Brunona łamane są prawa człowieka, zatem oczekuję działań Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz zwołania specjalnego posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, na której prok. Szeląg potwierdzi wszechobecność trotylu w życiu każdego obywatela, a prawnik Ryszard Kalisz potwierdzi bezzasadność przetrzymywania wykształconego chemika, u którego nie zabezpieczono 4 ton trotylu. No chyba, że tak. Ale to i tak nie dowód, bo może pozyskał on sobie z wiadomych i niewiadomych produktów codziennego użytku. A to nie jest zabronione, a i zgodne z wykształceniem jego jest.
Domagam się także wyjaśnienia, czy aby Brunon ów nie jest ofiarą służby ABW, która na jego plecach chce utrzymać status qvo. I na dopuszczanym do powszechnego użytku trotylu. I czy winnym tego bezprawia na Brunonie jest bezpośrednio Donald Tusk, który chciał tym służbom status qvo odebrać?
Biorąc powyższe pod uwagę stwierdzam, że państwo polskie bezprawiem stoi i łamaniem praw człowieka. Chyba, że ktoś dowiedzie, że nie.
Prokuratora Szeląga nie pytam o zdanie - znam go, jak zły szeląg. Donalda Tuska też.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)