W swoich filipikach przeciwko rozległemu jakoby polskiemu antysemityzmowi, filipikach zainspirowanych incydentem z Jedwabnego, Tomasz Terlikowski popełnił parę sporych przewinień intelektualnych.
Obciążając nas wszystkich winą za jednostkowy czyn dokonany przez konkretnego sprawcę (osobę lub grupę osób), naczelny portalu Fronda.pl posłużył się zasadą odpowiedzialności zbiorowej, która pozostaje kanonem raczej w systemach totalitarnych.
Wydawałoby się, że naszej ułomnej, ale jednak demokracji udało się już tę zasadę odesłać do lamusa, dlatego Adam nie powinien odpowiadać za Ozjasza czy Stefana, Monika za Wojciecha, ani Jarosław za Lecha. A tu masz – cały naród polski, właśnie w poczuciu odpowiedzialności, ma się wstydzić za kogoś, kto łatwo zmywalną farbą spaskudził pomnik ofiar spalonych w stodole Śleszyńskiego.
Uznając a priori, że zrobili to jacyś Polacy (ewentualnie jakiś Polak) Terlikowski zanegował zasadę, że w naszej cywilizacji przypisanie winy za czyn nie może poprzedzać dowodnego ustalenia sprawcy tego czynu. A przecież, jak wiadomo, społeczeństwo w III RP mamy już multikulturowe. Żyją w Polsce mniejszości narodowe: niemiecka, ukraińska, białoruska, litewska, ba, jest również społeczność żydowska, o czym chętnie zaświadczą Piotr Kadlčik, Gołda Tencer, albo Sławek Sierakowski czy Yael Bartana, której multimedialne produkcje minister Zdrojewski wysłał jako polskie na tegoroczne biennale do Wenecji.
Rzeczpospolita jest poza tym krajem o otwartych granicach. Skąd zatem dr Terlikowski bierze pewność, że za zbezczeszczeniem pomnika w Jedwabnem stoi istotnie żywioł polski, czy nawet szerzej – właśnie obywatele RP? A jeśli skandal w Jedwabnem, tak zręcznie skorelowany z datą 1 września, został wykonany na zlecenie z zagranicy, jak np. kradzież słynnego napisu z bramy niemieckiego, nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz w Oświęcimiu?
Już te dwie wątpliwości wystarczą żeby przywołane wyżej tezy Tomasza Terlikowskiego uznać za przedwczesne i niezbyt roztropne. Co innego, gdy jacyś anonimowi blogerzy dają upust raczej swym emocjom niż prezentują uporządkowaną ocenę faktów. Od doktora filozofii można by jednak wymagać, żeby się od pochopnych oskarżeń wobec swych ziomków i współwyznawców powstrzymywał.
http://terlikowski.salon24.pl/338735,a-mnie-jest-wstyd-cholernie-wstyd (A mnie jest wstyd! Cholernie wstyd!)


Komentarze
Pokaż komentarze (3)