Pewien facio z Alei Przyjaciół
duży wpływ miał na innych faciów.
Nie wiadomo dlaczego,
bo był zwykłym lebiegą.
Na dobitkę Polaków ochwacił.
Ten facio skończył wczoraj 65 lat. Jest niechlujny jak zawsze, już od czasów szkolnych. Kiedyś robił za opozycjonistę i publicystę, teraz jego opinie oraz tezy światopoglądowe zyskują z reguły sankcję władzy sądowniczej. To się chyba nazywa zamordyzm? W każdym razie Kant by tego nie wymyślił.
Facio nadal mieszka w tej samej kamienicy. Tylko trochę go rozbodło poczucie sukcesu i pełnej bezkarności. Jako prywatna osoba jeździł do Moskwy na rozmowy polityczne. Całkiem bezprawnie przejrzał archiwa SB i wydał prywatną wojnę lustracji. Do pałacu namiestnikowskiego po najwyższe polskie odznaczenie wybrał się w białych brudnawych kroksach.
Facia, który Polaków-katolików boi się i nienawidzi, można jakoś zrozumieć. Jego ojciec odłączał Lwów od Polski. Matka walczyła z fideizmem. Brat skazał na śmierć wielu polskich niewinnych patriotów. Znacznie trudniej zrozumieć Polaków, którzy codziennie pchają faciowi forsę do kieszeni. I pozwalają się oskarżać o najgorsze rzeczy.
Pokora? Drugi policzek? Czas najwyższy pojąć, że tak nie da się niczego ocalić. W ten sposób u facia i jego ziomali można zasłużyć tylko na pogardę. Chyba że rację ma Jarosław Marek Rymkiewicz mówiąc, iż w obecnej populacji nadwiślańskiego demosu zdecydowanie przeważają tubylcy. A Polaków jest już w Polsce tylko jak na lekarstwo. Miejmy nadzieję, że to lekarstwo zacznie wreszcie działać.


Komentarze
Pokaż komentarze