Znalezione w sieci: Michał Sutowski, butny autor cytowanego tekstu, tym razem jako zestrachany grubasek. Bezcenne : )
Znalezione w sieci: Michał Sutowski, butny autor cytowanego tekstu, tym razem jako zestrachany grubasek. Bezcenne : )
san quentin tarantino san quentin tarantino
666
BLOG

Czerwony faszyzm rośnie w siłę - wersja Beta

san quentin tarantino san quentin tarantino Polityka Obserwuj notkę 0

 

„Przeszliśmy! Przeszliśmy! krzyczała nabuzowana horda pod pomnikiem polityka, którego książki mało który uczestnik marszu byłby w stanie przeczytać”.

„Nabuzowana horda”  to, według subtelnego publicysty „Krytyki Politycznej”, uczestnicy zeszłorocznego Marszu Niepodległości.

„Przeszli – opłotkami, uliczkami Powiśla i Trasą Łazienkowską, zamiast Senatorską czy Krakowskim Przedmieściem. Czy to dobrze? Dobrze, bo utrudniliśmy im życie. Blokada zmusiła ONR i Wszechpolaków do zmiany trasy. Gdyby nie nadgorliwość policji, być może w ogóle by nie przeszli”.

„Nadgorliwość policji” – zaledwie w rok później przejawiła się w  1) ignorowaniu wyczynów zamaskowanych bojówkarzy z Niemiec, sprowadzonych do nas przez „KP”, „GW” i Seweryna Blumsztajna; 2) brutalnym skopaniu człowieka z flagą przez policjanta w cywilu, w asyście innych funkcjonariuszy; 3) zablokowaniu legalnego marszu i wepchnięciu tysięcy jego uczestników na inną, przypadkową trasę przemarszu; 4) zorganizowaniu dla zadaniowanych prowokatorów bezpiecznej okazji do spalenia dwóch wozów zaprzyjaźnionej telewizji. To tak z grubsza. (Nb. warto sprawdzić, na ile oba te wozy zostały w ostatnim okresie ubezpieczone).

„Bo dzielni i zdeterminowani chłopcy (a i dziewczyny się pojawiły) w chustach na twarzach, byli gotowi pokazać czynem to, do czego Seweryn Blumsztajn, „Gazeta Wyborcza” i całePorozumienie 11 Listopada, włącznie z Krytyką Polityczną, nawoływali słowem. Mówiąc kulturalnie – wyrazić zdecydowaną dezaprobatę dla rasizmu, narodowego radykalizmu i ksenofobii. Mówiąc językiem ulicznym i zrozumiałym dla przeciwnika: kazać faszystom wypierdalać z ulic tego miasta” – pisał rok temu pulchny prymusik, czyli Michał Sutowski, sekretarz redakcji „Krytyki Politycznej”.

Dziś ludzie „KP” ściągnięcia Niemców tchórzliwie się wypierają. No, Sławek Sierakowski na macho nigdy nie wyglądał. Zbyt wiele osób widziało jednak skandal na Nowym Świecie: bandyckie napady na uczestników przemarszu grup rekonstrukcyjnych i przechodniów z polskimi barwami, kompromitację władz państwa oraz miasta, wreszcie całkowity blamaż służb, zarządzanych najwyraźniej w niepolskim interesie. Są dowody: filmy, zdjęcia, zeznania.

Poza tym, jest wiarygodne świadectwo, że przygotowując tę akcję, autorzy prowokacji korzystali właśnie z niemieckich doświadczeń.

„Formalny zakaz demonstracji to w kraju demokratycznym sprawa kłopotliwa – wyłożył przed rokiem kawę na ławę Sutowski. – (…) dlatego władze niemieckiego Drezna (i innych miast Niemiec, gdzie skrajna prawica rośnie w siłę) wydawały zgodę na przemarsze. Jednocześnie sprzyjały obywatelskim blokadom, wykazując maksimum tolerancji dla niestandardowych metod protestu i zarazem bezlitośnie egzekwując prawo w wypadku faszystów”.

Pomysł naśladowania Niemców zrodził się przed rokiem. Teraz sięgnięto wręcz po posiłki stamtąd.  

„Podwójne standardy? Tak, bo między faszyzmem i antyfaszyzmem nie ma symetrii”– perorował Sutowski.

Podobnie jest u nas: między patriotyzmem prawicy a czerwonym faszyzmem symetrii żadnej nie ma. Bo w demokracji pozornej, jaką nam zafundowano, nie decyduje żadna większość, lecz rządzą dobrze zorganizowane mniejszości. Etniczne, obyczajowe, światopoglądowe. Jak się wreszcie nie ockniemy, to dla Polaków zabraknie w Polsce miejsca. Naprawdę.

 

* wersja Beta - poprawiona w wymiarze temporalnym

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka