Przyjaźń niejedno ma imię. Gromosław Czempiński, który w rozmowie z Moniką Olejnik w audycji „Gość Radia Zet” podał się za przyjaciela gen. Petelickiego, z właściwą sobie skromnością oświadczył, że osobiście dysponuje 2-3 razy większą wiedzą niż nieżyjący od soboty twórca Gromu, a przecież nadal żyje i (mimo jesiennego zatrzymania pod zarzutem wzięcia łapówki) wcale nie czuje się jakoś szczególnie zagrożony.
Łatwo zrozumieć, że te słowa miały zdezawuować m.in. opinię prof. Jadwigi Staniszkis, która jako motyw likwidacji gen. Petelickiego, jej zdaniem znacznie bardziej prawdopodobnej niż samobójczy zamach, wskazywała rozległą wiedzę nieżyjącego generała o patologiach transformacji i sposobach sprawowania władzy w III RP. Że mimo medialnych perswazji Czempińskiego była to wiedza, która mogła stanowić i stanowiła zagrożenie dla wielu ważnych postaci ze sceny politycznej, medialnej i biznesowej, wiemy od dawna. Ale ujawnione wczoraj po południu przez Tomasza Parola, czyli Łażącego Łazarza, plany otwarcia przez Petelickiego nowej wywiadowni gospodarczej i to być może we współpracy ze Stratforem George’a Friedmana nadają sprawie gwałtownej śmierci Petelickiego nowego zaskakującego wymiaru.
„Ja i grono jego bardzo bliskich kolegów i przyjaciół uważamy jednak, że to było samobójstwo” – mówił autorytatywnie gość Moniki Olejnik. Cokolwiek dziwna musiała to być przyjaźń, jeśli w trzy dni po śmierci „przyjaciela” Gromosław Czempiński mówi, że gen. Petelicki był „człowiekiem o instynkcie zabójcy”. Zwykła niezręczność językowa u człowieka, rozsławionego „operacją Samum” oraz misją założycielską Platformy Obywatelskiej? Czy raczej próba przekazania słuchaczom Zetki podprogowej sugestii, że człowieka z instynktem zabójcy stać na wiele, np. na bezceremonialne zabicie samego siebie. Ot, tak w sobotę po południu, choć jeszcze w poniedziałek wieczorem Petelicki umawiał się z Janem Pietrzakiem na letnie spotkanie w jego kabarecie. I rozpytywał o dobre liceum dla swego syna…
W przeciwieństwie do Petelickiego, który zwłaszcza po Smoleńsku sprawiał wrażenie osoby mającej określone poglądy i przekonanej o znaczeniu, jakie dla suwerenności państwa, położonego tak jak Polska, odgrywa należyte wyposażenie żołnierzy oraz zdolność bojowa armii, Czempiński przychodził do mediów raczej ze zleconą misją. Albo miał trochę zdyscyplinować premiera, przypominając raz i drugi, o swoim (czyli w istocie służb specjalnych) udziale w powoływaniu do życia Platformy Obywatelskiej… Albo – jak tym razem u Olejnik – miał z pozycji osoby bliskiej Petelickiemu uwiarygodnić mocno księżycową wersję o samobójstwie.
Twardziel o instynkcie zabójcy, któremu nikt w pojedynkę nie dałby rady, dowiedział się nagle o czymś, co skłoniło go do targnięcia się na życie – kiepska narracja, źle przez Czempińskiego opowiedziana, pozbawiona spontaniczności i posmaku autentyzmu krytycznych słuchaczy pewnie nie przekonała. Ale uwaga o radykalnej zmianie poglądów, o rozstaniu z politycznymi przyjaciółmi, co miało stać się podobno udziałem Petelickiego, powodując biznesową i polityczną izolację zastrzelonego generała, może niechcący tłumaczyć oschłość tonu, którego użył Czempiński, mówiąc niby o swoim przyjacielu. Łażący Łazarz twierdzi (NE, „Petelicki otwierał prywatną wywiadownię”), że między byłymi oficerami WSI a Petelickim narastał konflikt. I wyjaśnia, że Petelicki z Czempińskim „bardzo się nie lubili”.
***
Oszołomską koncepcję, że twórca Gromu padł ofiarą „seryjnego samobójcy” najlepiej byłoby przecież zignorować, ewentualnie wyśmiać, tak jak na to – z perspektywy salonu – zasługuje. Jeśli zatem generała Tubę posłano do mediów, żeby jako przyjaciel ofiary zaręczył, że to naprawdę było samobójstwo, to znaczy, że sytuację uznano jednak za poważną. Coś nie wypaliło? Ktoś przelicytował?
Co zamierzał ujawnić gen. Petelicki na otwarcie swojej wywiadowni? W jakiej sprawie dzwonił przed śmiercią do Radosława Sikorskiego? Czy rezygnacja amerykańskiego koncernu ExxonMobil z eksploatacji polskich łupków i porozumienie z Rosnieftem mogą mieć związek z tym, co w sobotę stało się z generałem Petelickim w podziemnym parkingu apartamentowca przy ulicy Rabindranatha Tagore’a?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)