Umowa handlowa i otwarcie rynku amerykańskiego to 300 milionów nowych konsumentów, do których mogą dotrzeć polscy producenci i przedsiębiorcy. To wielka siła nabywcza – mówi Tomasz Misiak, były senator, obecnie biznesmen. – W tej chwili polskie firmy mają słaby dostęp do amerykańskiego klienta , nie tylko za względu na cło, które wynosi zaledwie 3-5%, ale ze względu na regulacje.
- Jak regulacje blokują polski biznes?
Firmy farmaceutyczne nie mają możliwości uznania ich produktów w USA – największym rynku farmaceutycznym na świecie. W tej chwili firma farmaceutyczna która produkuje lek generyczny musi przejść 2-letnią procedurę dostępu. Kiedy amerykański producent nasyca rynek i uczy konsumentów swojego brandu, w tym czasie polska firma farmaceutyczna nawet nie zdąży przejść procedury dostępu. Także firmy produkujące technologie informatyczne, gdyby miały dostęp do tzw. standardów bezpieczeństwa, mogłyby sprzedawać swoje wysokiej jakości produkty na rynek amerykański. Polska myśl technologiczna może być konkurencyjna za Atlantykiem. Polskie firmy wygrywają w międzynarodowych konkursach. Możemy wprowadzać nowości na rynkach światowych. Polscy przedsiębiorcy dostarczają technologie nawet dla NASA. Technologia rozwija się m.in. dzięki dotacjom rządowym, ale żeby mogła zdobywać rynki, musi mieć odbiorców i właśnie temu ma pomóc umowa handlowa między EU i USA.
- Jakie inne gałęzie przemysłu mogłyby skorzystać na tej umowie?
Cały segment usług. Teoretycznie firmy budowlane mogłyby budować za oceanem. Niestety w tej chwili nie mogliby przewieźć tam swobodnie pracowników. To ważny aspekt, który musi być poruszony przy negocjacjach. Jak możemy mówić o wolnym handlu, jeśli nie ma przepływu ludzi między Polską a USA? Jesteśmy pod tym względem jednym z najbardziej poszkodowanych członków Unii. Możemy swobodnie latać do Paryża, ale stoimy nadal w kolejkach po wizy do Stanów.
- A co jeśli amerykański przemysł zaleje polski rynek?
Nie widzę takiego zagrożenia. Na pewno nie zaleją nas jedzeniem, bo żywność jest u nas tańsza. Co prawda Amerykanie są potentatami przemysłu motoryzacyjnego, ale i europejskie firmy takiej jak BMW czy Audi podbijają amerykańskie rynki.
- Na co Polska powinna naciskać podczas negocjacji, o ile będzie to możliwe?
Musimy zwrócić uwagę na regulacje, tak żeby te rodzime produkty które mają certyfikaty i są dopuszczone do sprzedaży na polskim rynku, miały jak najkrótszą drogę do amerykańskiego klienta. Jednocześnie Polska powinna chronić zasoby naturalne, prawa autorskie, wynalazki. Rozmawialiśmy o standardach. Ci którzy je ustalają, potem dostają dywidendy przez cały czas obowiązywania standardów. Dlatego w tych kwestiach nie możemy dać się przenegocjować.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)