W swej najnowszej książce Michel Houellebecq zawiera istotę tego, czym jest nasze życie-w-sieci. Wizja odtwarzanego kodu DNA danego osobnika w nieskończoność, jego zainteresowanie świadomością/historią swoich poprzedników i tworzonych na użytek swoich następców autorefleksji oraz wspierający ten cykl proces wyzbywania się wszelkich popędów, a nawet potrzeb życiowych to esencja tego czym prawie jesteśmy już dziś.
Wszystko już było, wszystko zostało już wypowiedziane, przeżyte, doznane i zapisane. Dodajemy do tego bliźniaczo podobne komentarze, spostrzeżenia, uwagi, by odróżnić się od naszych poprzedników, a przede wszystkim - od naszego protoplasty.
Komentujemy więc powtarzające się w nieskończoność wydarzenia, zdania, słowa, pojęcia, symbole i postawy.
Dlatego też milczę, bo gdy tylko tracę ochotę czy też dostrzegam beznadziejność notatek innych [tu: Waszych], nie jestem w stanie cokolwiek więcej dodać, powtórzyć, spróbować to samo ująć w inne słowa, zapisać od nowa.
A to, czym się emocjonuję, co porusza mnie do głębi, to całkowicie, w zupełności nie nadaje się na to miejsce, tego bloga, tę przestrzeń i tych widzów/świadków/czytaczy i słuchaczy. To/ten/Ta, co/kto porusza mnie dziś do głębi, nie znajdzie tu dla siebie miejsca, nie jest wtórne, nie stanowi zbędnej kalki, powtórzonego komentarza czy przesuniętego o najwyżej kilka stopni kadru.
Pozdrawiam uwięzionych trwoniących czas na przepisywanie w nieskończoność losów swoich przodków dla własnych potomnych..., skazując ich na ten sam, wtórny, los.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)